Paul G DBŚ
|
Opisz Doświadczenie 1029:
Byłem wyświęconym szafarzem i podczas pobytu za granicą w niedziele prowadziłem nabożeństwa dla żołnierzy piechoty morskiej i marynarzy. Podczas służby za granicą starałem się odwiedzać świątynie i kościoły wszystkich religii. Wychowano mnie w wierze rzymsko-katolickiej. Nie zgadzam się z ludźmi, którzy twierdzą, że wiara wpływa na doświadczenie wyjścia z ciała. Przed moim OBE nic nie wiedziałem o uzdrawianiu, ale po powrocie wiedziałem, że muszę sam siebie uzdrowić i odmawiałem przyjmowania leków przeciwbólowych. Ogarnęło mnie poczucie posiadania ogromnej wiedzy, której jednak nie potrafiłem sobie przypomnieć. Miałem ją jakby na końcu języka, ale nie mogłem przypomnieć sobie tego, czego się dowiedziałem. Było to dla mnie bardzo niepokojące. Czułem energię emanującą z ludzi i potrafiłem rozpoznać, czy ktoś jest ranny, a nawet wskazać dokładne miejsce bólu w jego ciele. Bałem się jednak komukolwiek o tym mówić, ponieważ sądziłem, że uznają mnie za wariata.
Zacząłem mieć koszmary i sam zacząłem myśleć, że tracę rozum. Około dwudziestu lat po tym, jak zostałem ugodzony nożem, przeżyłem załamanie i zdiagnozowano u mnie PTSD. Od dwudziestu lat poszukuję prawdy, ale kiedy patrzę wstecz na swoje życie, mam wrażenie, że robiłem to przez całe życie. Czuję szczególną więź z ludźmi, którzy przeżyli NDE albo OBE. Towarzyszy temu poczucie zaufania, jakbym wiedział, że mogę na nich liczyć. Wydaje się, że mamy w sobie pewien rodzaj energii, która się ze sobą styka. Odnalazłem to uczucie, gdy spotkałem weteranów w grupie dla osób z PTSD. Byliśmy niczym swoje kopie. Później zacząłem dostrzegać coś podobnego u kobiet, które przeżyły wypadki albo gwałt. Potrafiłem je zrozumieć, jakbym widział ich wnętrze.
Była noc Halloween w 1981 roku. Szedłem ruchliwą ulicą w Honolulu z grupą ludzi. Czterech Samoańczyków zamierzało zamordować innego żołnierza piechoty morskiej. Wszedłem między nich i próbowałem temu zapobiec. Marine, któremu pomagałem, uciekł, a wtedy zaatakowano mnie od tyłu. Walczyłem z czterema mężczyznami w walce na śmierć i życie. Ja próbowałem zabić ich, a oni próbowali zabić mnie. Pamiętam, że byłem całkowicie wyczerpany tą walką o przetrwanie. Czołem zmiażdżyłem jednemu z mężczyzn twarz i byłem cały pokryty jego krwią. Drugiego znokautowałem kopnięciem w gardło i skroń. Pamiętam myśl: „Dlaczego nikt mi nie pomaga? Jestem taki zmęczony”.
Walkę obserwowało tak wielu ludzi, że ruch uliczny całkowicie się zatrzymał. Setki osób zeszły z chodników na ulicę. Nikt nie chciał mi pomóc. Trzy miesiące przed tą walką uczestniczyłem za granicą w operacji wojskowej, podczas której stanąłem w obliczu śmierci. Myślałem, że zginę, ponieważ skończy mi się amunicja albo zostanę trafiony odłamkiem w głowę. Mniej więcej tydzień później zostałem porwany razem z pięcioma innymi Marines. Dwukrotnie ustawiono nas do egzekucji i dwukrotnie pociągnięto spusty pustej broni. Ani podczas operacji, ani porwania, ani późniejszej walki nie pamiętam prawdziwego strachu. Musiałem się bać, ale tego uczucia nie pamiętam.
Znokautowałem dwóch napastników i zostało jeszcze dwóch. Walczyłem na zmianę z jednym i drugim, aż jeden wbiegł w tłum. Pomyślałem: „Już prawie koniec, został tylko jeden”. Trzymałem go za włosy i uderzałem w twarz, czekając, aż upadnie, kiedy ten, który wcześniej uciekł, wrócił z tłumu z nożem. Marynarz o imieniu Brad, którego nigdy wcześniej nie spotkałem, znajdował się w taksówce zatrzymanej przez tłum i zauważył mężczyznę z nożem zbliżającego się do mnie od tyłu. Brad urodził się dokładnie tego samego dnia i roku co ja. Byliśmy w tym samym wieku, choć nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy. Próbował przedrzeć się przez tłum, żeby zatrzymać napastnika, ale ludzie blokowali mu drogę. Mężczyzna wskoczył mi na plecy i wbił nóż w tętnicę płucną oraz płuco. Siła uderzenia sprawiła, że moje ciało obróciło się w powietrzu i upadłem na człowieka, który mnie ugodził. Nie wiedziałem, że zostałem dźgnięty. Zacząłem dusić napastnika przedramieniem, próbując go zabić. Drugi mężczyzna, którego wcześniej biłem, wstał i zaczął kopać mnie w głowę.W ogóle nie poczułem noża, chociaż wystawał mi prosto z klatki piersiowej.
Drugi mężczyzna, którego wcześniej biłem, wstał i zaczął kopać mnie w głowę. Boksowałem w piechocie morskiej i nigdy wcześniej nie straciłem przytomności od uderzenia. Kiedy mnie kopał, pomyślałem, że właśnie tracę przytomność. W rzeczywistości umierałem z powodu rany kłutej. Pamiętam myśl: „A więc tak to jest, kiedy człowiek zostaje znokautowany”. Schowałem głowę za głową człowieka, którego dusiłem, i zacząłem napierać, próbując złamać mu kark. Drugi napastnik zaczął wtedy kopać mnie w brzuch. Właśnie wtedy Brad przedostał się przez tłum i rzucił mi się na pomoc. Zajął się mężczyzną, który mnie kopał. Dopiero wtedy tłum postanowił zareagować. Ludzie złapali mnie i zaczęli odciągać od człowieka, którego dusiłem.
Ci faceci próbowali mnie zabić, miałem nóż wystający z klatki piersiowej, a tłum dopiero teraz postanowił się wmieszać. Brad był jedynym człowiekiem, który wykazał się odwagą, honorem i uczciwością. Ludzie przytrzymywali moje ręce i głowę, kiedy próbowałem się wyrwać. Wtedy zobaczyłem nóż wystający z mojej klatki piersiowej. Krzyknąłem:
„Zostałem ugodzony! Puśćcie mnie! Zostałem ugodzony, puśćcie mnie!”
Nadal mnie trzymali. Mężczyzna, który mnie dźgnął, klęczał na czworakach, z pianą na ustach, i patrzył prosto na mnie. Kiedy próbowałem się poruszyć, czułem nóż tkwiący wewnątrz mojego ciała. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Jego oczy były całkowicie przekrwione, czerwone. Nagle zerwał się i chwycił mnie za szyję, a ludzie nadal mnie przytrzymywali.
Pomyślałem, że przegryzie mi gardło, ponieważ ja na jego miejscu tak bym zrobił. Nie mogłem się ruszyć. I wtedy pamiętam całkowitą akceptację śmierci. Rozluźniłem się, czując jego dłonie na szyi. Zamiast jednak ugryźć mnie w gardło, wyrwał nóż z mojej klatki piersiowej. Krew wystrzeliła z rany. Przy każdym uderzeniu serca tryskałem krwią na człowieka, który próbował ponownie zaatakować mnie nożem. Ludzie, którzy mnie trzymali, popchnęli mnie w jego stronę. Nie pamiętam, w jaki sposób uniknąłem kolejnego ciosu nożem — mam w pamięci całkowitą pustkę. Kiedy chybił, zamachnął się ponownie i ugodził Brada w brzuch, po czym uciekł w tłum. Ruszyłem za nim. Zrobiłem cztery kroki, kiedy usłyszałem coś w rodzaju eksplozji i poczułem się tak, jakbym z całej siły wbiegł w betonową ścianę. Upadłem na plecy. Nie wiedziałem wtedy, że nie mogę poruszyć nawet jednym mięśniem. Byłem sparaliżowany, a głowę miałem odwróconą w lewo. Patrzyłem na ludzi, którzy patrzyli na mnie. Znów nikt niczego nie robił. Tchórze.
Pamiętam mężczyznę obejmującego szlochającą kobietę. Zacząłem krzyczeć do tych ludzi, że nie mogę oddychać, ale oni tylko się na mnie patrzyli. Po pewnym czasie zrozumiałem, że mnie nie słyszą, ponieważ moje usta w ogóle się nie poruszają. Byłem sparaliżowany. Zacząłem walczyć o życie. Odmawiałem śmierci. Powtarzałem sobie, że nie umrę. Byłem potwornie wyczerpany walką o każdy oddech. Dusiłem się. To było przerażające — najgorszy możliwy sposób umierania. Tło wokół mnie stało się czarne. Nagle zobaczyłem tuż nad swoją twarzą czyjąś twarz i poczułem, że ktoś chwyta mnie za szyję i unosi głowę. To był Brad.
Rozpoczął resuscytację i wtłoczył mi powietrze do płuc. Poczułem tylko jeden oddech, ale było to tak, jakbym właśnie zaczerpnął najwspanialszego, najgłębszego oddechu w całym życiu. Pamiętam swoją myśl: „Dobra, stary. Teraz wszystko jest w twoich rękach”. Byłem kompletnie wyczerpany.
Po tym oddechu wszystko stało się czarne. Nie wiem, ile czasu minęło, zanim znalazłem się poza ciałem. Nie czułem ani nie pamiętam momentu opuszczania ciała. Po prostu nagle tam byłem. Stałem nad swoim ciałem. Stopy i kostki mojego ducha czy duszy znajdowały się w miejscu, gdzie była głowa mojego martwego ciała. Patrzyłem na siebie z góry, ale nie pamiętałem, że zostałem ranny. Nie wiedziałem, że nie żyję ani że cokolwiek mi się stało. Byłem półprzezroczystym cieniem z dłońmi, stopami i całym ciałem, ale zbudowanym z energii, mocy i siły. Spojrzałem na prawą rękę i zacisnąłem pięść. Potem na lewą i również zacisnąłem pięść. Czułem się niewiarygodnie silny i potężny. Byłem energią.
Spojrzałem przed siebie pod kątem około 45 stopni i wystrzeliłem niczym rakieta w nieskończoną ciemność. Nie przypominała ciemnego pomieszczenia ani szafy. Była to ciemność, w którą można było patrzeć bez końca. Czułem się, jakbym znajdował się w kosmosie. Szukałem czegoś, ale nie wiedziałem czego. Wiedziałem, że czegoś szukam, lecz nie odczuwałem żadnego pośpiechu, żeby to znaleźć. Byłem spokojny. Nie czułem bólu ani niepokoju. Po prostu czegoś szukałem.Pędziłem przez tę ciemność jak rakieta, ale nie czułem podmuchu powietrza. Był to ruch do przodu pod kątem około 45 stopni. Nie słyszałem żadnych głosów.
Nagle gwałtownie się zatrzymałem. Znalazłem się w pustce. Po mojej lewej stronie, trochę wyżej, znajdowały się cztery istoty. Po prawej, ponad nimi, usłyszałem głos mężczyzny mówiący: „On tego nie przeżyje”. Pomyślałem wtedy: „Hej, oni mówią o mnie”. Wróciłem do siebie przez oczy. Było to uczucie niemal jak z kreskówki — jak spuszczenie rolety, a następnie puszczenie jej tak, aby gwałtownie się zwinęła. Tak właśnie odczuwałem powrót przez swoje oczy. Otworzyłem je. Głowę miałem odwróconą w lewo. Zobaczyłem Brada siedzącego na ławce w ambulansie. Był cały we krwi. Nic nie mówił, tylko patrzył na mnie z rękami opartymi na kolanach.
Zobaczyłem ratownika trzymającego uniesioną butelkę z kroplówką. Siedział po mojej lewej stronie, przy kolanach, i również tylko na mnie patrzył. Spojrzałem na nich obu, uniosłem obie ręce, pokazałem im środkowe palce i powiedziałem: „Pieprzyć was. Nie umrę”. Potem wszystko znów stało się czarne. Następne wspomnienie to szybka jazda na noszach długim szpitalnym korytarzem. Wokół mnie byli lekarze i pielęgniarki. Zapytałem pielęgniarkę stojącą przy mojej głowie, czy mogę płakać. Powiedziała: „Oczywiście, kochanie. Możesz płakać”. Znów straciłem świadomość.
Później otworzyłem oczy i patrzyłem na sufit. Wyglądał podobnie do sufitu w koszarach. Przez chwilę sądziłem, że leżę we własnym łóżku. Usłyszałem jednak odgłos respiratora. Spróbowałem powiedzieć: „Co do cholery…?” i zacząłem się krztusić. Pielęgniarka zbliżyła twarz do mojej i powiedziała mi, że zostałem ranny, ale wszystko jest już w porządku. Wyjęto rurkę oddechową z mojego gardła. Pamiętałem swoje doświadczenie, ale nikomu o nim nie powiedziałem. Czułem, że posiadam ogromną wiedzę, ale nie potrafiłem przypomnieć sobie tego, czego się dowiedziałem. Wiedziałem, że muszę sam siebie uzdrowić. Leżąc w łóżku, świadomie spowalniałem rytm serca, żeby serce i płuco mogły się zagoić.
Spędziłem pięć dni w szpitalu. Piątego dnia rozmawiałem z Bradem. Opowiedziałem mu o swoim doświadczeniu oraz o tym, jak widziałem go siedzącego w ambulansie i patrzącego na mnie. Brad odpowiedział, że to nigdy się nie wydarzyło. Powiedział, że ratownicy cały czas zajmowali się nim, że nigdy nie usiadł, a mnie zabrano wcześniej. Powiedział: „Stary, ciebie już nie było. Nikomu nie pokazałeś środkowego palca”. Wkrótce zacząłem czuć, że potrafię uzdrawiać ludzi, ponieważ wyczuwam emanującą z nich energię i odczuwam ich ból. Nikomu o tym nie mówiłem aż do 1999 roku. Później poznałem Reiki, dzięki czemu te odczucia przestały wydawać mi się czymś dziwnym. Przez cały ten czas prowadziłem poszukiwania dotyczące samego siebie, swoich przekonań, ludzi i świata. Zmieniłem się. Mam wrażenie, że poznałem to, kim naprawdę jestem — spotkałem własną duszę czy ducha. Mam wiele przemyśleń na temat tego, czym jesteśmy, i czuję, że istniejemy od zawsze.
Informacje Ogólne:
Płeć: Mężczyzna
Data wystąpienia DBS: 11/01/1981
Czy w czasie twojego doświadczenia wystąpiło związane z nim zdarzenie zagrażające życiu? Tak. Napaść. Wcześniej dwukrotnie znalazłem się w sytuacji zagrożenia życia — około trzy miesiące wcześniej ustawiono mnie do egzekucji i pociągnięto spust pustej broni. Podczas operacji wojskowej myślałem też, że zginę od odłamków albo zabraknie mi amunicji.
Elementy DBS:
Jak oceniasz treść swojego doświadczenia? Mieszany
Czy są jakieś leki lub zabiegi, które mogły mieć wpływ na to doświadczenie? Brak odpowiedzi.
Czy to doświadczenie w jakikolwiek sposób przypominało sen? Nie.
Czy czułeś się oddzielony od ciała? Tak. Miałem półprzezroczysty kształt przypominający cień. Byłem energią, mocą i siłą. Miałem ręce i nogi, byłem kompletny, lecz przypominałem cień.
W którym momencie doznania twój poziom świadomości i czujności był najwyższy? Po śmierci byłem spokojny i niezwykle przytomny.
Czy czas wydawał się przyspieszać lub zwalniać? Zdawało się, że wszystko dzieje się w tej samej chwili; lub czas się zatrzymał albo stracił znaczenie. Wiedziałem, że znajduję się w miejscu innym niż Ziemia. Innym niż wszystko, co znałem z fizycznego życia.
Proszę porównać swoje wrażenia słuchowe podczas doznania z codziennymi, które miałeś bezpośrednio przed doznaniem. Usłyszałem głos, gdy dotarłem do granicy.
Czy zdawałeś się być świadomy tego, co dzieje się gdzie indziej, jakby w procesie percepcji pozazmysłowej? Nigdy nie rozmawiałem z personelem medycznym o tym, co widziałem ani o swoich odczuciach.
Czy wchodziłeś do tunelu lub przemieszczałeś się przez tunel? Nie
Czy spotkałeś lub byłeś świadomy obecności jakichkolwiek zmarłych (lub żywych) istot? Tak. Pięć. Cztery znajdowały się po mojej lewej stronie i powyżej mnie, a jedna po prawej stronie, powyżej tamtych czterech.
Czy widziałeś jakieś nieziemskie światło? Nie
Czy zdawało ci się, że wkraczasz w jakiś inny, nieziemski świat? W wyraźnie mistyczne lub nieziemskie królestwo
Czy nagle miałeś wrażenie, że wszystko rozumiesz? Wszystko o wszechświecie. Po powrocie zacząłem patrzeć na świat inaczej. Niemożność przypomnienia sobie tej wiedzy była i nadal jest dla mnie bardzo niepokojąca. Od dwudziestu lat próbuję sobie przypomnieć i nadać temu sens. Świadomość, że wiem, oraz samo odczucie tej wiedzy są przytłaczające, lecz niemożność jej świadomego odtworzenia jest niezwykle frustrująca.
Czy wróciły do ciebie sceny z przeszłości? Nie przypominam sobie. Właśnie na tym polega problem z tą ankietą — wydarzyło się tak wiele, ale nie potrafię tego z siebie wydobyć, chociaż wiem, że się wydarzyło.
Czy pojawiły się sceny z przyszłości? Sceny z przyszłości świata . Mam wrażenie, że posiadam zdolności ESP. Czuję i wiem pewne rzeczy. Nie dlatego, że uważam się za wyjątkowego czy obdarzonego magiczną mocą, tylko dlatego, że je wyczuwam. Odczuwam ból innych ludzi i potrafię wskazać dokładnie, w którym miejscu ciała się znajduje. W wielu przypadkach potrafię też ich uzdrowić. Muszą jednak w to wierzyć, żeby to zadziałało — wtedy nasza energia może przepływać i naprawiać problem.
Czy dotarłeś do jakiejś granicy lub ograniczającej struktury fizycznej? Tak. Granicę stanowiły istoty, które gwałtownie mnie zatrzymały w tej pustce, gdy poruszałem się z ogromną prędkością pod kątem około 45 stopni.
Bóg, duchowość i religia:
Jaka była twoja religia przed doświadczeniem? Nie jestem pewien. Rzymskokatolicka. Byłem wyświęconym szafarzem i w każdą niedzielę odprawiałem nabożeństwa dla innych Marines i marynarzy. Na swoich nieśmiertelnikach nie miałem wpisanej preferencji religijnej.
Jaka jest teraz twoja religia? Umiarkowana. Nie wierzę w Boga, który nami zarządza. Czuję, że to my jesteśmy bogami.
Czy zmieniły się twoje wartości i przekonania z powodu tego doświadczenia? Tak. Przede wszystkim moje pojmowanie Boga. Nie sądzę, żeby kierował nami jakiś człowiek w szacie. Uważam, że Jezus był człowiekiem takim jak ja, który przeżył NDE albo OBE. Poczuł, że ma określony cel i próbował walczyć z niesprawiedliwością. Nie był synem Boga; był duchem takim samym jak ty i ja. Po prostu człowiekiem, który powiedział: „Nie, jeszcze nie jestem gotowy umrzeć” i wrócił, żeby wypełnić swój cel.
Odnośnie naszego ziemskiego życia poza religią:
Doświadczenie na przestrzeni czasu było: Wzrastające.
Jakie zmiany zaszły w twoim życiu po twoim doświadczeniu? Trudno powiedzieć. Jestem tym, kim jestem, i być może właśnie w tym miejscu powinienem się znajdować. Czy powinienem iść za stadem i być częścią społeczeństwa, w którym żyjemy, czy raczej stanąć i zapytać: dlaczego zabijacie, kłamiecie i oszukujecie? Wybrałem przewodzenie i wiarę w samego siebie, a nie w Boga, egoistyczne społeczeństwo czy narzucone wyobrażenie o tym, kim powinienem być. Jestem tym, kim jestem, i nadal poszukuję prawdy. Bóg jest dla mnie źródłem naszej energii. On potrzebuje nas tak samo, jak my potrzebujemy jego — dodatni i ujemny aspekt istnienia.
Czy twoje relacje z ludźmi zmieniły się w jakiś szczególny sposób z powodu twojego doświadczenia? Wybierałem niebezpieczne zawody. Przez pięć lub sześć lat byłem policjantem, ale odszedłem, ponieważ uważałem środowisko za skorumpowane. Walczyłem z tym i przegrałem. Zrujnowałem praktycznie każdą pracę, jaką miałem, oraz niemal każdy związek. Zaufanie jest dla mnie problemem.
Po Doświadczeniu Bliskości Śmierci (DBS):
Czy doświadczenie było trudne do wyrażenia słowami? Tak. Trudno przypomnieć sobie wszystko, co dokładnie się wydarzyło. Wiele odczuć związanych z wiedzą pozostaje jakby uwięzionych.
Czy masz jakieś psychiczne, niezwykłe lub inne specjalne zdolności po tym doświadczeniu, a których nie miałeś przed nim? Tak. Tak jak mówiłem wcześniej, mam wrażenie, że zawsze posiadaliśmy te zdolności — wszyscy je mamy. Po prostu nasze dotychczasowe systemy przekonań zostały rozbite i jesteśmy bardziej otwarci na to, czym naprawdę jesteśmy. Jesteśmy energią. To jest fakt.
Czy jest jakiś fragment lub kilka fragmentów twojego doświadczenia, które są dla ciebie szczególnie znaczące lub ważne? Najlepszy był oddech, który otrzymałem od Brada. Najgorsze było umieranie przez uduszenie.
Czy kiedykolwiek podzieliłeś się tym doświadczeniem z innymi? Tak. Tak, ale zajęło mi to wiele lat. Trzymałem to w tajemnicy, ponieważ bałem się, że ludzie uznają mnie za szaleńca.
Czy kiedykolwiek w twoim życiu cokolwiek odtworzyło jakąkolwiek część tego doświadczenia? Nie
Czy jest coś jeszcze, co chciałbyś dodać mówiąc o swoim doświadczeniu? Umarłem 1 listopada 1981 roku po ugodzeniu nożem w serce i płuco. Czuję, że jesteśmy energią, a nasze ciała są jedynie naczyniami ukrywającymi to, kim i czym naprawdę jesteśmy. Kiedy jesteśmy zamknięci w tym naczyniu, nasze istnienie zostaje uwięzione w wadliwym systemie. Nie potrafimy przypomnieć sobie, kim jesteśmy ani dlaczego tu jesteśmy. Ciało jest jak sparaliżowana kończyna — ogranicza dostęp do prawdy. Kiedy próbujemy ją pojąć wyłącznie za pomocą umysłu, połączenie z tym, co naprawdę wiemy, zostaje przerwane. To trochę tak, jak przy uszkodzonym nerwie: sygnał istnieje, ale nie może swobodnie przepłynąć.
Czuję, że istnieliśmy od zawsze i zawsze będziemy istnieć. Nie ma Boga, który faworyzowałby jakieś konkretne „naczynie”, ponieważ nikt z nas nie jest szczególny. Niektórzy z nas ponownie połączyli się ze swoim duchem — ja nazywam go nieskończonością. Po prostu nie potrafimy przypomnieć sobie tego, co wiemy. Czujemy to. Wyczuwamy. Wiemy. Ale ciało działa jak magnes — jak dodatni i ujemny biegun, który utrzymuje te dwie rzeczy osobno. Ludzie, którzy umarli i wrócili, powinni odnajdywać innych, którzy również umarli i wrócili, rozmawiać, myśleć i czuć razem. Być może wtedy uda nam się nadać temu wszystkiemu sens, ponieważ znamy prawdę.
Czy są jakieś inne pytania, które moglibyśmy zadać, aby pomóc ci opowiedzieć o twoim doświadczeniu? Wypełniałem tę ankietę mniej więcej siedem lat temu, kiedy poszukiwałem prawdy. Dopiero zaczynałem wtedy mówić o swoim doświadczeniu i chciałem spotkać innych ludzi, którzy umarli, żeby sprawdzić, czy czują to samo co ja. To jest moja droga sześć czy siedem lat później.
Opisz Doświadczenie 106:
Zostałem ugodzony nożem w serce i płuco podczas walki z czterema mężczyznami, którzy próbowali mnie zabić. Ratowałem kolegę z mojego plutonu piechoty morskiej. To właściwie była jego bójka. On uciekł i zostałem sam przeciwko czterem. Czołem zmiażdżyłem twarz jednego człowieka, a drugiego kopnąłem w gardło i skroń, nokautując go. Walczyłem na zmianę z dwoma pozostałymi, aż jeden z nich uciekł. Pomyślałem: „Boże, ale jestem zmęczony. Dobrze, że odszedł”. Wrócił jednak, wskoczył mi na plecy i ugodził mnie w klatkę piersiową. Wstrząs spowodowany wbiciem noża w tętnicę płucną i płuco sprawił, że obaj obróciliśmy się w powietrzu, a ja wylądowałem na nim. Zacząłem go dusić, próbując go zabić. Jeszcze nie wiedziałem, że zostałem ugodzony. Mężczyzna, którego wcześniej biłem, zaczął kopać mnie w głowę, podczas gdy ja dusiłem jego kolegę. Pomyślałem, że chyba tracę przytomność. Pamiętam myśl: „A więc tak to jest, kiedy człowiek zostaje znokautowany”.
Schowałem głowę za głową człowieka, którego dusiłem, żeby chronić się przed kolejnymi urazami. Zacząłem napierać głową i ciągnąć ramieniem, próbując złamać mu kark i zmiażdżyć gardło. Drugi mężczyzna przestał kopać mnie w głowę i zaczął kopać mnie w bok oraz brzuch.
Marynarz o imieniu Brad znajdował się w taksówce, która musiała zatrzymać się z powodu tłumu. Ulica i chodniki były pełne ludzi obserwujących moją walkę o życie. Brad stał na taksówce i zobaczył człowieka z nożem przeciskającego się przez tłum. Postanowił mi pomóc. Dotarł do mnie w chwili, gdy byłem kopany w bok i brzuch. Zaczął walczyć z tym napastnikiem. Dopiero gdy Brad się włączył, zareagował również tłum. Ludzie złapali mnie i zaczęli odciągać od człowieka, którego próbowałem zabić. Gdy mnie odciągali, próbowałem wydrapać mu oczy.
Stałem już na nogach, przytrzymywany przez kilku ludzi. Człowiek, którego dusiłem, miał pianę na ustach i patrzył na mnie dziwnym, szklistym wzrokiem. Spojrzałem w dół i zobaczyłem nóż wystający z mojej klatki piersiowej. Ogarnęła mnie wściekłość. Krzyknąłem: „Puśćcie mnie! Zostałem ugodzony! Puśćcie mnie!” Tłum nadal mnie trzymał. Mężczyzna leżący na ziemi ruszył w moją stronę. Próbowałem wyrwać się ludziom, ale nie byłem w stanie. Rzucił się na mnie i chwycił mnie obiema rękami za kark. Pomyślałem, że zamierza przegryźć mi gardło. Ja na jego miejscu właśnie tak bym zrobił. Patrzyliśmy sobie w oczy. Pamiętam, że rozluźniłem się i zaakceptowałem śmierć. Dokładnie w tej samej chwili puścił moją szyję i wyrwał nóż z mojej klatki piersiowej.
Przy każdym uderzeniu serca krew zaczęła tryskać z rany strumieniem, zalewając gościa trzymającego nóż. Tłum puścił mnie i popchnął w jego kierunku. Ponownie próbował mnie ugodzić. Nie wiem w jaki sposób, ale chybił. Kiedy ponownie uniósł nóż, ugodził Brada w brzuch i uciekł w tłum.
Ruszyłem za człowiekiem, który mnie ugodził. Zrobiłem cztery kroki. Poczułem się, jakbym został trafiony w klatkę piersiową ze strzelby i jednocześnie wbiegł prosto w ścianę. Towarzyszyło temu uczucie eksplozji. Upadłem na plecy, sparaliżowany. Początkowo nawet nie zdawałem sobie sprawy, że nie mogę się poruszyć. Leżałem i patrzyłem na tłum. Ludzie stali w milczeniu, patrząc na mnie. Patrzyli i nic nie robili.
Słyszałem własny krzyk: „Nie mogę oddychać! Nie mogę oddychać!” Powtarzałem to raz za razem, głośno i wyraźnie. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego ani jedna osoba nie próbuje pomóc mi oddychać. I wtedy mnie olśniło: Nie mogę się ruszyć. Oni mnie nie słyszą. Powiedziałem sobie: „Nie umrę”. Zacząłem walczyć o życie. To było straszne. Najgorszy sposób umierania to leżeć i dusić się, próbując zaczerpnąć powietrza, kiedy nie można się poruszyć ani wziąć oddechu. Byłem potwornie zmęczony i wyczerpany, ale chciałem żyć.
Nagle nad moją twarzą pojawiła się jakaś twarz i ktoś odchylił mi głowę do tyłu. To był Brad. Wtłoczył mi powietrze do płuc. Czułem się tak, jakbym właśnie zaczerpnął najgłębszego oddechu w całym swoim życiu. Pamiętam myśl skierowaną do Brada: „Dobra, stary. Teraz wszystko jest w twoich rękach”. Wtedy straciłem przytomność.
Następne, co pamiętam, to moje ciało sztywne jak deska, leżące na chodniku. Nikt nie wykonywał już oddechów i nikt mnie nie dotykał. Ja natomiast stałem obok. Moje stopy i kostki znajdowały się w miejscu głowy mojego fizycznego ciała, a ja stałem i patrzyłem na siebie z góry. Miałem ten sam kształt co wcześniej, ale wyglądałem jak czarny cień albo półprzezroczysta postać. Nie wiedziałem, że zostałem ranny. Nie czułem bólu i właściwie o niczym nie myślałem. Po prostu tam byłem, patrząc na swoje ciało, sam będąc cieniem. Spojrzałem na prawą rękę, zacisnąłem pięść i poczułem ogromną moc. Spojrzałem na lewą rękę, zacisnąłem pięść i również poczułem wielką moc. Byłem niewiarygodnie silny i potężny. Byłem energią.
Spojrzałem w górę i ujrzałem ciemność. Była całkowicie czarna, ale widziałem w niej jakby nieskończoną głębię. Patrząc w tę spokojną, ciepłą ciemność, o niczym nie myślałem — ani o rodzinie, ani o sobie, o niczym.
Wystrzeliłem pod kątem około 45 stopni niczym rakieta. Pędziłem, czegoś szukając. Wiedziałem, że czegoś szukam, ale nie wiedziałem czego. Nie odczuwałem paniki ani pośpiechu. Po prostu tego szukałem. Myślałem tylko o jednym — odnaleźć to, czego szukam. Nie wiem, ile czasu minęło, ale miałem wrażenie, że podróżowałem przez tę czarną przestrzeń dość długo.
Poczułem obecność czterech istot. Nie pamiętam, kim były, ale nie pozwalały mi odnaleźć tego, czego szukałem. Potem usłyszałem głos. Cztery istoty znajdowały się po mojej lewej stronie, nieco nade mną w ciemności. Głos należał do mężczyzny i dochodził z góry, po mojej prawej stronie. Powiedział: „On tego nie przeżyje”. W tej chwili zrozumiałem, że te słowa odnoszą się do mnie i do tego, że umieram.
Przypomniałem sobie, że zostałem ranny i umieram. W tym samym momencie poczułem, jak moje oczy jakby przewracają się do wnętrza głowy niczym zwijająca się roleta z kreskówki. Tak właśnie to odczułem. Poczułem, że wracam do siebie poprzez oczy. I znów byłem w swoim ciele. Znajdowałem się w ambulansie. Brad siedział z rękami na kolanach i patrzył na mnie. Ratownik trzymał wysoko butelkę z kroplówką i również na mnie patrzył. Podniosłem obie ręce, pokazałem im środkowe palce i powiedziałem: „Pieprzyć was. Nie umrę”. I ponownie straciłem przytomność.
Następne wspomnienie to bardzo szybka jazda na noszach korytarzem. Wokół mnie było mnóstwo pielęgniarek. Spojrzałem na jedną z nich i zapytałem, czy mogę płakać. Powiedziała, że tak. Znów straciłem świadomość. Potem pamiętam dźwięk rurek znajdujących się w moim gardle. Próbowałem powiedzieć: „Co do cholery?” i zacząłem się krztusić. Pielęgniarka pochyliła się nade mną, wyjaśniła mi, co się wydarzyło, i powiedziała, że znajduję się na oddziale intensywnej terapii w Queens Medical Center.
W ciągu pięciu dni spędzonych w szpitalu po operacji na otwartym sercu miałem wrażenie, że uzdrawiam samego siebie za pomocą części wiedzy, którą zdobyłem po drugiej stronie, ale której nie potrafię sobie przypomnieć. Leżąc w szpitalu, odmawiałem przyjmowania leków i mentalnie spowalniałem rytm serca oraz robiłem podobne rzeczy.
Po wypisaniu ze szpitala rozmawiałem z Bradem. Powiedział mi, że cały czas zajmowali się nim ratownicy, że ani razu nie usiadł i że ja w ambulansie niczego nie powiedziałem ani nie zrobiłem.
Z innej strony — przez wiele lat zmagałem się z próbą wypełnienia swojego życiowego celu. Próbuję odkryć, czym on jest, ale jednocześnie boję się go wypełnić, ponieważ mam poczucie, że umrę natychmiast po jego zrealizowaniu. Kiedyś uratowałem starszą kobietę, wykonując resuscytację. Kiedy biegłem jej na pomoc, wiedziałem, że umrę, gdy tylko ją uratuję. Właśnie o tym myślałem podczas wykonywania CPR. Przez następne trzy tygodnie chodziłem przygnębiony, czekając, aż wydarzy się coś złego.
Innym razem wskoczyłem do basenu przykrytego folią solarną i przepłynąłem pod nią w stronę dalekiego końca. Kiedy wypuściłem powietrze i próbowałem unieść przykrycie, folia pozostała przyklejona do powierzchni wody. Zostałem uwięziony pod wodą, bez powietrza. Zacząłem tonąć, ale uspokoiłem się i dopłynąłem do krawędzi. Wtedy zrozumiałem, że jeszcze nie wypełniłem swojego celu.
Informacje Ogólne:
Płeć: Mężczyzna
Data wystąpienia DBS: 11/01/1981
Czy w czasie twojego doświadczenia wystąpiło związane z nim zdarzenie zagrażające życiu? Tak. Napaść. Zostałem ugodzony nożem w serce i płuco.
Elementy DBS:
Jak oceniasz treść swojego doświadczenia? Mieszany
Czy są jakieś leki lub zabiegi, które mogły mieć wpływ na to doświadczenie? Tak. Byłem wtedy pod wpływem alkoholu.
Czy to doświadczenie w jakikolwiek sposób przypominało sen? Było dla mnie absolutnie rzeczywiste. Moc i energia nie przypominały niczego, czego można doświadczyć we śnie.
Czy czułeś się oddzielony od ciała? Tak. Byłem czarnym, półprzezroczystym cieniem o takim samym kształcie jak moje ciało, ale byłem energią.
W którym momencie doznania twój poziom świadomości i czujności był najwyższy? Bardzo wysoki, ale nie pozwolono mi zapamiętać wszystkiego.
Czy czas wydawał się przyspieszać lub zwalniać? Zdawało się, że wszystko dzieje się w tej samej chwili; lub czas się zatrzymał albo stracił znaczenie. Nie rozumiem pytania.
Proszę porównać swoje wrażenia słuchowe podczas doznania z codziennymi, które miałeś bezpośrednio przed doznaniem. Pamiętam głos mężczyzny mówiący: „On tego nie przeżyje”. Rozgniewałem się wtedy, ponieważ przypomniałem sobie, że zostałem ranny i umieram, a ja nie zamierzałem umrzeć.
Czy zdawałeś się być świadomy tego, co dzieje się gdzie indziej, jakby w procesie percepcji pozazmysłowej? Ratownik powiedział przez radio: „Ma otwartą ranę klatki piersiowej”, a dyspozytor odpowiedział: „Zabezpieczcie ją”.
Czy wchodziłeś do tunelu lub przemieszczałeś się przez tunel? Nie
Czy spotkałeś lub byłeś świadomy obecności jakichkolwiek zmarłych (lub żywych) istot? Tak. Cztery istoty znajdowały się po mojej lewej stronie i powyżej mnie. Nie pamiętam, kim były. Nie pozwalały mi odnaleźć tego, czego szukałem.
Czy widziałeś jakieś nieziemskie światło? Nie
Czy zdawało ci się, że wkraczasz w jakiś inny, nieziemski świat? W wyraźnie mistyczne lub nieziemskie królestwo
Jakie emocje czułeś podczas doświadczenia? Spokój, opanowanie, ogromną siłę i moc oraz gniew.
Czy nagle miałeś wrażenie, że wszystko rozumiesz? Wszystko o wszechświecie. Byłem tym całkowicie przytłoczony. Nadal mam na tym punkcie obsesję.
Czy wróciły do ciebie sceny z przeszłości? Nie pamiętam.
Czy pojawiły się sceny z przyszłości? Sceny z przyszłości świata . Mam zdolności ESP. Brzmi to jak szaleństwo, ale wiem pewne rzeczy i potrafię odczuwać przepływ prądu elektrycznego przez moje ciało aż do dłoni. Kiedy byłem policjantem, miałem niewiarygodny szósty zmysł. Mam nadzieję, że macie sprawdzanie pisowni?
Czy dotarłeś do jakiejś granicy lub ograniczającej struktury fizycznej? Tak . Nie wiedziałem, czego szukam, ale kiedy głos oraz istoty mnie zatrzymały, przypuszczam, że dotarłem do jakiejś granicy.
Bóg, duchowość i religia:
Jaka była twoja religia przed doświadczeniem? Byłem katolikiem i zostałem ustanowiony szafarzem Eucharystii podczas służby na zachodnim Pacyfiku.
Jaka jest teraz twoja religia? Żadna. Wierzę w Boga, ale nie w Kościół.
Czy zmieniły się twoje wartości i przekonania z powodu tego doświadczenia? Tak. Przechodzę na coraz wyższe poziomy zrozumienia.
Odnośnie naszego ziemskiego życia poza religią:
Doświadczenie na przestrzeni czasu było: Bardziej znaczące.
Jakie zmiany zaszły w twoim życiu po twoim doświadczeniu? Istnieje życie po śmierci. Ludzie mogą próbować cię zabić, zupełnie nie myśląc o tych, którzy cię kochają.
Czy twoje relacje z ludźmi zmieniły się w jakiś szczególny sposób z powodu twojego doświadczenia? Byłem żonaty przez szesnaście lat. Rozwiedliśmy się w październiku ubiegłego roku. Żona mówiła, że problemem byłem ja i że wiele miało związek z moją pracą — jako policjant, malarz mostów, przy pracy przy czynnych stacjach elektroenergetycznych — oraz z moimi obsesjami dotyczącymi wszystkiego, czym się zajmowałem. Wszystko doprowadzałem do skrajności. Do niebezpiecznej skrajności.
Po Doświadczeniu Bliskości Śmierci (DBS):
Czy doświadczenie było trudne do wyrażenia słowami? Tak. Trudno opisać to, jak się czułem. Nadal mam wrażenie, że muszę przypomnieć sobie coś, czego nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Otrzymałem wiedzę.
Czy masz jakieś psychiczne, niezwykłe lub inne specjalne zdolności po tym doświadczeniu, a których nie miałeś przed nim? Czuję przepływ prądu elektrycznego przez ciało, czego nie rozumiem. Mam szósty zmysł i po prostu wiem pewne rzeczy. Czasami wszystko zaczyna poruszać się w zwolnionym tempie. Zdarzało się to, kiedy patrzyłem na ludzi, którzy później okazywali się przestępcami, gdy pracowałem jako policjant. Potrafiłem po prostu wyłowić ich wzrokiem z tłumu.
Czy jest jakiś fragment lub kilka fragmentów twojego doświadczenia, które są dla ciebie szczególnie znaczące lub ważne? Najgorsze było duszenie się. Najlepszy był moment, kiedy Brad wtłoczył mi powietrze do płuc.
Czy kiedykolwiek podzieliłeś się tym doświadczeniem z innymi? Tak. Opowiedziałem o nim kilku osobom, może dziesięciu w całym swoim życiu. Oni uważają, że wiedzą lepiej ode mnie, gdzie byłem. Niektórzy mówią, że trafiłem do piekła. Inni mówią, że nigdzie. Ja mówię, że niczego nie wiedzą. Nie byłem w piekle. Stałem się energią. To po prostu nie pasuje do religijnych przekonań innych ludzi.
Czy kiedykolwiek w twoim życiu cokolwiek odtworzyło jakąkolwiek część tego doświadczenia? Nie
Czy jest coś jeszcze, co chciałbyś dodać mówiąc o swoim doświadczeniu? Bardzo wiele. Chcę przypomnieć sobie to, czego się dowiedziałem i co wiem.
Czy są jakieś inne pytania, które moglibyśmy zadać, aby pomóc ci opowiedzieć o twoim doświadczeniu? Sny? Mam powtarzające się sny, chociaż rzadko śnię — a właściwie rzadko je pamiętam. Kiedy wieczorem zasypiam, walczę ze snem. Czy jesteśmy istotami dnia czy nocy? Czy umarłbyś za kogoś, kogo nie znasz? Ja bym umarł. Czuję, że trzeba brać pod uwagę wiele rzeczy. Być może brak tlenu w mózgu mógł nas zmienić, być może wpływ miał szok związany z tym wszystkim. Ale wierzę, że to, czego doświadczyłem, było prawdziwe.
I to jest moja rzeczywistość.