Marie E DBS 813
|
OPIS DOŚWIADCZENIA:
To doświadczenie przeżyłam około 4:00 lub 5;00 rano. Miałam dziwne przeczucia noc wcześniej. Miałam mnóstwo energii i chciałam rozmawiać o sprawach egzystencjalnych. Wymęczyłam moich przyjaciół , a potem mój brat i ja poszliśmy spać. Ponieważ był środek lata, a wtedy ludzie często mają poczucie tak zwanego "letniego szaleństwa", więc leżałam w łóżku dużo rozmyślając. Potem usiadłam skulona na parapecie przez około dwie godziny. Gdy wzeszło słońce, postanowiłam się położyć, ale moje ciało było tak zesztywniałe, że po prostu spadłam na łóżko prosto z parapetu. Właśnie wtedy, gdy spadłam poczułam coś jak atak serca. Nie byłam w stanie zawołać rodziców, mogłam tylko łapać powietrze i wydawać z siebie pomruki.
Wtedy usłyszałam dźwięki dochodzące z moich własnych ust i w tej samej chwili uświadomiłam sobie, że moja klatka piersiowa unosi się i opada - a nagle, bez żadnego ostrzeżenia, znalazłam się po drugiej stronie pokoju, wysoko nad drzwiami. Byłam trochę wstrząśnięta, a jeszcze bardziej, gdy spojrzałam w dół i zobaczyłam, że moje ciało wciąż leży na łóżku. Było zupełnie nieruchome, a ja pomyślałam, że wyglądam tam na bardzo małą, zmartwioną, nic nie znaczącą i samotną.
I w jednej chwili już byłam na zewnątrz. Spojrzałam w dół i zobaczyłam wschodzące słońce odbijające się w Morzu Irlandzkim. Byłam wysoko ponad mewami. Pędziłam niezwykle szybko w stronę Szkocji, na moment ujrzałam zachodnie wybrzeże ze słońcem lśniącym i łodziami na wodzie - a potem nagle bum - znalazłam się w ciemności, ale byłam światłem. Przez chwilę wydawało mi się , że jestem sama. Nie bałam się, bo niemal natychmiast poczułam, że jest przy mnie ktoś jeszcze. Potem poczułam, że jest kolejna istota i jeszcze kolejna. Miałam wrażenie, jakbym mogła "słyszeć" uśmiechy. Tak naprawdę nie mogłam nic zobaczyć, oprócz mnóstwa białych świateł - wyglądały jak gwiazdy. Wtem, nagle, linie światła połączyły je wszystkie. Najlepiej mogę to opisać tak, jakbym znajdowała się w samym środku olbrzymiej, ogromnej konstrukcji cząsteczki - podobnej do tych, które chemicy tworzą, by pokazać budowę i właściwości związków chemicznych. Ta była OLBRZYMIA. To było wielowymiarowe i mogłam zrozumieć WSZYSTKO. Byłam niesamowicie podekscytowana. Widziałam błyski kolorów i słyszałam - tylko tak mogę to opisać- muzykę w tle. Ale tak naprawdę, to nie była ani muzyka, ani dźwięk taki, jaki znamy. Czułam jakbym istniała W dźwięku i W świetle. Naprawę , ciężko to opisać, brak mi słów na opisanie tego zjawiska.
To było bardzo, bardzo satysfakcjonujące.
Wtedy uświadomiłam sobie, że cokolwiek pomyślę, mogę sprawić, by to się stało. Nagle mogłam zobaczyć obliczenia matematyczne w wielowymiarowej formie, opisujące, jak działa wszystko we wszechświecie - siła magnetyczna, gęstość, światło, kolor, energia itp. To było po prostu cudowne. Bardzo mi się podobało. Wtedy pomyślałam, że chciałabym móc zabrać to ze sobą z powrotem i jakby mój umysł mnie przechytrzył, bo w tej samej chwili uświadomiłam sobie, że zobowiązałam się wrócić na Ziemię. Natychmiast poczułam , że nie chcę wracać. Chciałam zostać. Czułam się bardziej spokojna niż kiedykolwiek wcześniej. To było tak piękne, radosne i błogie doświadczenie, że nawet teraz, gdy to piszę - około jedenaście lat później - mam łzy w oczach na myśl, że muszę żyć w tym ciele, podlegać ograniczającym regułom, że życie tutaj jest tak ciężkie, przyziemne, nudne i zwyczajne.
Potem poczułam, jakby ktoś do mnie mówił, chociaż nie słyszałam żadnych głosów. Powiedzmy , że komunikowałam się telepatycznie. Czułam, że otacza mnie wiele istot, które dobrze znam. A jednak żadnej z nich nie rozpoznałam z tego życia. Na pewno nie było tam mojej zmarłej babci i innych znanych mi osób, które odeszły. Otrzymałam odpowiedź na pewną prośbę, zanim wróciłam.
Ponieważ w wieku dwudziestu jeden lat dokonałam aborcji - kilka lat wcześniej (i nawiasem mówiąc, właśnie TO doświadczenie naprawdę wstrząsnęło moim życiem i skierowało je na inny tor) - wyraziłam swoje niekończące się poczucie winy za odebranie życia mojej nienarodzonej istotce. Natychmiast mój wzrok skupił się na czymś, co wyglądało jak gwiazda, jasne światło, i wiedziałam, że to była dusza tego istnienia. NIe miało znaczenia, czy był to chłopiec, czy dziewczynka. Wyraziłam swoje poczucie żalu i winy, a w zamian ogarnęło mnie uczucie całkowitego przebaczenia - zupełnie innego niż ziemskie przebaczenie. W bardzo wyraźny sposób dano mi do zrozumienia, że to, co zrobiłam, nie było tak złe i że wszystko ma swoje powody. Jeszcze raz poprosiłam o przebaczenie, a nawet zaprosiłam tę istotę, by powróciła. Jedyny dźwięk jaki usłyszałam, który był "prawie ziemski", pochodził od tej duszy - to był dźwięk bardzo radosnego chichotu. Ten dźwięk pozostaje przy mnie tak wyraźnie teraz, jakby wydarzył się dwie sekundy temu. Potem nadszedł czas , bym wróciła. Poczułam, że jestem otoczona, powiedzmy, przez moich aniołów stróżów. Czułam, jak oddalam się od duszy mojego nienarodzonego dziecka. Nastąpił pęd i poczułam, jakbym cofała się albo zapadała do środka. Nie CHCIAŁAM wracać, ale miałam bardzo silne poczucie, że muszę.
Następną rzeczą, jaką pamiętam, było to , że leżałam w swoim łóżku. NIe pamiętam, co się potem wydarzyło. Pamiętam za to, że obudziłam się około 8:30 lub 9:00 rano i zeszłam na dół, by zjeść śniadanie z rodzicami. Byłam praktycznie w euforii i bardzo chciałam im opowiedzieć o swoim doświadczeniu, ale wiedziałam, że mi nie uwierzą.
Od wczesnego dzieciństwa bardzo interesowałam się wszystkim, co dotyczy innych światów. Wiem, że rodzice uważają mnie za osobę aspołeczną, ze względu na moje przekonania. Gdybym im powiedziała, że miałam NDE , nie uwierzyliby, a ja - nie chcąc ryzykować, że moje niezwykle cenne i prywatne przeżycia zostaną zniszczone i skrytykowane - nic im nie powiedziałam. Ta euforia trwała prawie tydzień. Miałam ogromne pokłady energii. Tego poranka czułam się, jakbym odbyła podróż dookoła świata. Wszystko w domu wydawało mi się takie, jakby minęła dekada odkąd ostatnie je widziałam. Przez kilka następnych dni kolory były znacznie bogatsze i głębsze.
NIestety, po około dziesięciu dniach zaczęłam czuć się przygnębiona. Żałowałam, że nie znam nikogo, z kim mogłabym się podzielić tym doświadczeniem. Czułam się z tego powodu dość przygnębiona i bardzo samotna. Bardzo, bardzo samotna.
Informacje Ogólne:
Płeć:
Kobieta
Data wystąpienia DBS:
Lipiec 1992
Czy w czasie twojego doświadczenia wystąpiło związane z nim zdarzenie zagrażające życiu?
Nie . W tamtej chwili czułam , jakbym miała zawał serca. Moje ciało było napięte i bolesne, trudno mi było oddychać. Potem usłyszałam , jak z moich ust wydobywają się gwałtowne wdechy i pochrząkiwania, moja klatka piersiowa wygięła się w łuk - a potem poczułam, że opuściłam swoje ciało. Wokół nie było nikogo.
Elementy DBS:
Jak oceniasz treść swojego doświadczenia?
Mieszany
Czy są jakieś leki lub zabiegi, które mogły mieć wpływ na to doświadczenie?
Tak . Doświadczenie wydarzyło się około 4:00 lub 5:00 rano. Wieczorem dzień wcześniej, około 19:00 , napiłam się dużą lampkę czerwonego wina i zjadłam kolację - sałatkę z serem pleśniowym. Jak wróciłam do domu , zapaliłam haszysz wymieszany w tytoniem i zwymiotowałam. Następnie siedziałam z bratem do około 3:00 w nocy, a potem poszłam do swojej sypialni.
Czy to doświadczenie w jakikolwiek sposób przypominało sen?
Nie bardzo. Wszystko czułam jako bardzo realne. Czułam bardzo głębokie poczucie spełnienia we wszystkim, co mnie otaczało. Chłonęłam to całkowicie - i wydawało mi się to o wiele bardziej prawdziwe niż powierzchowne życie, jakie ludzie prowadzą tutaj, dziś, na ziemi.
Czy czułeś się oddzielony od ciała?
Nie jestem pewna. Czułam się całkowicie sobą ale bez ciężaru ciała. To uczucie było po prostu idealne. Najbliższe porównanie, jakie przychodzi mi do głowy, to moment po bardzo, bardzo długiej wędrówce, kiedy buty zdają się być jakby przyrośnięte do stóp, a potem zdejmuje się je, zdejmuje skarpetki i stopy nagle czują się takie lekkie. Właśnie tak się czułam, kiedy opuściłam swoje ciało. Ja - tylko bez tych ciężkich warstw.
W którym momencie doznania twój poziom świadomości i czujności był najwyższy?
Było to uczucie skrajnie spotęgowane - wykraczające poza ludzkie możliwości. Czułam, że doskonale rozumiem tajemnice wszechświata.
Czy czas wydawał się przyspieszać lub zwalniać?
Zdawało się, że wszystko dzieje się w tej samej chwili; lub czas się zatrzymał albo stracił znaczenie . Za każdym razem, gdy skupiałam się na czymś, chłonęłam to całkowicie - i miałam wrażenie, że spędziłam z tym wystarczająco dużo czasu, by poczuć pełne zadowolenie, ale jednocześnie wszystko zdawało się dziać ulotnie. Czasami , gdy wracam wspomnieniami do tego wydarzenia, mam wrażenie, że trwało bardzo długo a czasami, że przebiegło niezwykle szybko. Tak czy inaczej, wszystko zakończyło się zdecydowanie zbyt szybko. Jednak stosunkowo łatwo jest uchwycić podobne uczucie, kiedy jesteśmy całkowicie pochłonięci czymś przyjemnym - więc nie jest to aż tak niezwykłe.
Proszę porównać swoje wrażenia słuchowe podczas doznania z codziennymi, które miałeś bezpośrednio przed doznaniem.
Tak. To nie były odgłosy. To był po prostu dźwięk - ale nie taki, jaki słyszymy uszami. NIe wydawało się, że skądś dochodzi, on po prostu był. Nie wyglądało też na to, że powstaje z powodu wibracji, wiatru czy czegokolwiek innego. Nie potrafię tego opisać.
Czy wchodziłeś do tunelu lub przemieszczałeś się przez tunel?
Nie
Czy spotkałeś lub byłeś świadomy obecności jakichkolwiek zmarłych (lub żywych) istot?
Tak. Byłam otoczona przez istoty i wydawało mi się, że wszystkie je znam, chociaż nie rozpoznałam żadnej z nich z życia na Ziemi ( poza duszą mojego nienarodzonego dziecka ). NIe widziałam żadnych postaci ani niczego, co odnosiłoby się do istot ziemskich.
Czy widziałeś jakieś nieziemskie światło?
Tak. Widziałam mnóstwo światła, które przechodziło w kolory - to było ciemne światło, a jednocześnie było tam mnóstwo małych światełek jak gwiazdy. Żadne z nich nie było oślepiające. To było jasne, białe światło, na które można było patrzeć równie łatwo, jak na światło narysowane na papierze.
Czy zdawało ci się, że wkraczasz w jakiś inny, nieziemski świat?
W wyraźnie mistyczne lub nieziemskie królestwo
Czy nagle miałeś wrażenie, że wszystko rozumiesz?
Wszystko o wszechświecie. Zdecydowanie tak. Czułam, że rozumiem cel swojego istnienia - zarówno tutaj , jak i tam. WSZYSTKO miało doskonały sens.
Jednym z trwałych pozytywnych efektów tego doświadczenia jest to, że bez względu na to, jak szalony wydaje się teraz ten świat, pamiętam, że wtedy naprawdę wiedziałam , dlaczego to wszystko się dzieje. Naprawdę istnieje cel we wszystkim. Jesteśmy tutaj, aby się uczyć i rozwijać (choć radzimy sobie z tym dość kiepsko).
Czy wróciły do ciebie sceny z przeszłości?
Czułam, że potrafię "widzieć matematykę". Rozumiałam całą fizykę, matematykę, chemię - wszystko. To wszystko układało się w siatkę z punktów świetlnych, połączonych liniami światła. Mogłam wybrać dowolny wzór, a on sam się przede mną odsłaniał ze wszystkich stron - i widziałam całkowicie jasno, jak wszystko działa: całą energię, jak wszystko się łączy, dopasowuje, rozwija, umiera - wszystko. To było olśniewające. Było to trochę tak, jakby znaleźć się w kosmosie i nagle móc zobaczyć konstelacje naprawdę wyraźnie - w ich prawdziwej strukturze i sensie, symboliczne Lwy i Wagi, itp. rozrysowane w trójwymiarowym układzie gwiazda po gwieździe. Wszystko miało sens - i rozumiałam to doskonale.
Czy pojawiły się sceny z przyszłości?
Sceny z przyszłości świata . NIe, poza chwilą, w której dotarło do mnie, że nadszedł czas powrotu do ciała i życia na Ziemi - że dano mi jeszcze możliwość wypowiedzenia swoich uczuć, zanim odejdę, i że ktoś delikatnie mnie odprowadzał.
Czy dotarłeś do jakiejś granicy lub ograniczającej struktury fizycznej?
Nie
Bóg, duchowość i religia:
Jaka była twoja religia przed doświadczeniem?
Nie jestem pewna. Opisywałam siebie w tamtym czasie jako "katoliczkę na własnych zasadach" - w tym sensie, że akceptowałam różne aspekty katolicyzmu, ale z pewnością nie wszystkie. Wychowałam się jako aktywna katoliczka, czynnie zaangażowana w życie kościoła, aż do dnia moich 18. urodzin, kiedy sama się wykluczyłam. Nigdy jednak nie zachwiałam się w swojej wierze w Boga.
Jaka jest teraz twoja religia?
Liberalna. Moja opinia o Kościele katolickim i innych organizacjach religijnych pozostała taka sama jak wcześniej. Z czasem dojrzałam i lepiej rozumiem, że religia jest dobra dla niektórych ludzi, ale dla mnie to głównie coś w rodzaju klubu z poważnym snobizmem hierarchicznym.
Czy zmieniły się twoje wartości i przekonania z powodu tego doświadczenia?
Tak . Teraz bardzo głęboko wierzę, że moje życie tutaj ma cel. NIe jesteśmy kurczakami leżącymi na półce, czekającymi, aż ktoś nas zje albo aż zgnijemy. Nasze istnienie tutaj ma bardzo konkretny sens.
Zawsze wierzyłam w Boga, ale teraz czuję się z tym bardziej swobodnie. Wszelkie wyobrażenia, jakie miałam o śmierci, umieraniu czy tym, co jest po śmierci, są teraz w moim umyśle bardzo, bardzo mocno ugruntowane. Absolutnie nikt nie jest w stanie mnie przekonać, że jest inaczej. Jeśli ktoś próbuje mi wmówić, że się mylę, że jestem szalona czy głupia, uważam, że ta osoba jest ograniczona - i po prostu odchodzę. Mam więc poczucie, że wiem coś, czego inni nie wiedzą, i to daje mi mądrość oraz cierpliwość. Ale wciąż jestem człowiekiem i mam uczucia, które mogą zostać zranione.
Odnośnie naszego ziemskiego życia poza religią:
Doświadczenie na przestrzeni czasu było:
Wzrastające
Jakie zmiany zaszły w twoim życiu po twoim doświadczeniu?
Zdecydowanie tak. Z życia pełnego piękna i przepychu - włącznie z garderobą pełną włoskich ubrań i butów - przeszłam do zarabiania groszy, zmagając się z niezwykle trudnym okresem nauki zawodu lekarza. Daję z siebie wszystko, nawet wtedy, gdy prawie nic już mi nie zostaje. A mimo to, zawsze wychodzę z tego z poczuciem, że to ja naprawdę wygrałam.
Czy twoje relacje z ludźmi zmieniły się w jakiś szczególny sposób z powodu twojego doświadczenia?
Po tym doświadczeniu zakończyłam pracę w turystyce i zwróciłam się ku psychologii. Teraz pracuję w szpitalu i czuję, że mam do wykonania bardzo ważne zadanie - znacznie ważniejsze niż badania czy inne obowiązki, które mi powierzono. NIestety, ponieważ mam poczucie, że zostałam "dotknięta" albo że "przemówiono" do mnie , mam skłonność do niechęci wobec przyjmowania poleceń od osób, które nie patrzą na świat tak jak ja.
Kiedyś postrzegałam ludzi według hierarchii doświadczenia zawodowego czy stopnia naukowego - lekarz, profesor, student, nastolatek, dziecko. Teraz ta hierarchia wygląda inaczej. Gdy bardzo wykształcona osoba, pozbawiona całkowicie duchowej głębi, próbuje mi wmówić jak coś wygląda, mam tendencję, by jej nie słuchać. Powoduje to problemy, ponieważ mam silne poczucie ograniczonego czasu i nie znoszę wrażenia, że kręcę się w kółko.
Kiedy widzę pacjentów, wierzę, że Bóg ich do mnie posyła i że sama moja obecność im pomaga. Brzmi to dziwnie, ale wierzę w to bardzo głęboko. Wielu pacjentów reaguje na mnie z niezwykłą żarliwością. Po moim NDE pracowałam w pediatrii i geriatrii, pacjenci z obu grup mnie uwielbiają. Nawet gdy nie miałam upoważnienia, by zostać sam na sam z pacjentem, oni sami mnie wyszukiwali, by opowiedzieć co czują. Przyciąga ich pewien rodzaj energii. Wierzę, że mam zdolności uzdrawiania i że niektórzy ludzie potrafią czerpać ode mnie energię bez mojej zgody.
W moim odczuciu jestem na ścieżce poznania, jak te energie kontrolować. Dla innych jestem po prostu w trakcie studiów o praktyki medycznej, by zostać lekarzem. Często łapię się na tym, że mówię ludziom: "nikt nie stanie między mną a moim Bogiem". Nie wiem, skąd wzięłam to powiedzenie, ale stało się jednym z moich ulubionych.
Zaraz po NDE zaczęłam wierzyć, że Bóg mną kieruje - więc za każdym razem, gdy coś idzie nie tak, zamiast się tym denerwować albo brać do siebie, wierzę, że Bóg przestawia rzeczy na swoje miejsce. I rzeczywiście, zaszłam daleko. To trochę jak bycie ślepą i prowadzoną za rękę. Przeważnie jest to przyjemne ale czasami bywa frustrujące.
Kiedy idę do jakiegokolwiek kościoła, ksiądz zawsze mnie wyszukuje i chce ze mną rozmawiać. NIe przepadam za religią zorganizowaną i nie mam zbyt wiele szacunku dla przywódców, którzy uważają, że wiedzą więcej ode mnie. Nie znaczy to, że czuję się wyjątkowa czy wybrana - raczej mam silniejsze poczucie więzi z Bogiem i nie sądzę, by potrzebny mi był do tego podręcznik.
O wiele bardziej niż wcześniej uwielbiam rozmawiać o teologii czy filozofii. Wierzę, że Bóg jest obecny w moim życiu i choć często czuję się sfrustrowana, cieszę się, że to wiem. Kiedy czuję smutek czy przygnębienie, wystarczy, że pomyślę o swoim doświadczeniu - i natychmiast odzyskuję poczucie ukojenia i pewności. To dla mnie coś bardzo, BARDZO szczególnego.
Wciąż lubię żywe, antyreligijne dyskusje z liderami religijnymi, ,tak jak lubiłam, gdy byłam nastolatką. Teraz mam silniejsze poczucie, że powinnam bardziej się starać w relacjach osobistych , zwłaszcza tych dotyczących mojej rodziny - chciałam sięgnąć głębiej po prawdę. Nie wszyscy są na tym samym etapie co ja, więc to nie jest usłane różami. Stałam się też teraz znacznie bardziej skłonna do życia w odosobnieniu. To dla mnie bardzo ważne, by mieć czas na przetrawienie wszystkiego. Zaczęło się to niemal dokładnie w dniu mojego NDE. Teraz niezwykle istotne jest dla mnie , by podejmować własne decyzje i wsłuchiwać się w siebie w poszukiwaniu znaku od Boga. Nie przyjmuję już rad od innych, zanim nie pomedytuję nad nimi, nie pomodlę się nad nimi i nie prześpię z nimi.
Zamierzam pozostać w zawodzie medycznym aż uzyskam licencję kliniczną. Potem chciałabym zostać rzeczniczką praw pacjentów. Uważam , że opieka zdrowotna jest zupełnie wadliwa i prowadzona tak, by zadowolić koncerny farmaceutyczne, a nie pacjentów czy uzdrowicieli.
Po Doświadczeniu Bliskości Śmierci (DBS):
Czy doświadczenie było trudne do wyrażenia słowami?
Tak . To doświadczenie było tak dalekie od normalnego zakresu ludzkich przeżyć, że wciąż nie potrafię znaleźć słów, by je opisać (a uważam siebie za osobę raczej elokwentną). Słyszałam dźwięki, które nie były dźwiękami - nie była to muzyka, a jednak czułam, że to muzyka, choć nie pochodziła z niczego materialnego, jak głos, grzmot czy wiatr. Zbyt trudne do opisania. Nie mam na to słownictwa. Doświadczyłam też wspaniale bogatych barw i odcieni, jakich nigdy nie widziałam w normalnym życiu. Kolory były rozświetlone i zmieniały się. Paleta barw była szersza niż ta, którą mamy na Ziemi. Moje rozumienie tego, co się działo, było niezwykle rozległe. Mogłam zrozumieć - albo czułam, że mogę zrozumieć - wszystko. Najbardziej przygnębiającym aspektem powrotu było to, że nie mogłam zabrać tej wiedzy ze sobą. Teraz zawsze mam poczucie, że jestem bardzo ograniczona - jak stary komputer.
Czy masz jakieś psychiczne, niezwykłe lub inne specjalne zdolności po tym doświadczeniu, a których nie miałeś przed nim?
Tak. Jak najbardziej. To kolejny przygnębiający aspekt tego doświadczenia.
Na początku instynktownie po prostu WIEDZIAŁAM jak pewne rzeczy się potoczą - czy to dobre, czy złe. Spotkałam się przez z ogromną społeczną niechęcią, bo zaczęłam otwierać usta a przewidywania niemal same ze mnie wypływały. Prawie wszystkim się to nie podobało. NIe wiem czy to kwestia mojej osobowości, czy sposobu, w jaki zaczęłam to robić, ale reakcje były tak konsekwentnie negatywne, że prawie przestałam to robić ( moja mama i bliscy przyjaciele są wyjątkiem). Nie wiem jak przewidzieć kiedy "wiem", ale jak już wiem - to naprawdę wiem.
Zaczęłam mieć prorocze sny. Zdarzają się dość często. Mają specjalną atmosferę lub przeczucie - prawie zawsze wiem, że śnię proroczy sen , w trakcie lub zaraz po przebudzeniu. Czasami te sny są pomieszane i potrzebuję czasu, by je uporządkować, bo kolejność nie zawsze jest idealna. Zaczęłam prowadzić dzienniki snów, by udowodnić sobie, że to prawda. Miałam ich kilka, ale część zniszczyłam, bo informacje w nich zawarte nie były przyjemne i mnie przeraziły. Mam też specjalny, prywatny dziennik, w którym zapisuję wyjątkowe sny. W zeszłym tygodniu przejrzałam go i natknęłam się na sen sprzed sześciu lat, który idealnie opisywał wydarzenie, jakie spotkało mnie cztery i pół roku później. NIestety, bez względu na to, jak bardzo się staram, nie mogę zmienić przebiegu tych snów. Jeśli coś mi się przyśni - to się wydarzy, bez względu na to , jak bardzo próbuje to zablokować.
Mam też "specjalne" sny, które przychodzą w seriach po trzy. Gdy to się dzieje, natychmiast wszystko zapisuję. One zawsze dotyczą czyjegoś życia, nie mojego. Zawsze zapisuję je w formie listów i wysyłam do osób, których dotyczą. NIestety nie spotykają się one z dobrym odbiorem. Myślę, że ludzi przerażają informacje w nich zawarte. Wysyłam je pocztą, by była pieczątka z datą, dzięki czemu nikt później nie może powiedzieć, że to zmyśliłam. NIestety, ostatnia seria dotyczyła bardzo osobistego zdarzenia, którego naprawdę nie mogłam przewidzieć w swoim życiu na jawie. Kiedy ostatecznie wydarzenia rozegrały się słowo w słowo przy moim przyjacielu, a potem zapytałam go, co o tym sądzi, całkowicie temu zaprzeczył i powiedział, że dorabiam teorię do zwykłych przypadków. Wielu z moich przyjaciół to naukowcy i każdy z nich podważa moje sny. Moi artystyczni, muzyczni, bardziej intuicyjni przyjaciele mówią, że cierpię na skutki zbyt dużej ilości sera przed snem, że mam halucynacje czy coś w tym rodzaju. Jest mi przykro, że osoby, których dotyczą te sny, nie przyjmują tego, co im przekazuję. Tylko jeden mój przyjaciel jest otwarty i chętny na moje prorocze sny. W konsekwencji zaczęłam śnić o jego zmarłym synu. On bardzo lubi otrzymywać te listy.
Od mojego NDE bardzo wyraźnie śnię o zmarłych. Mocno wierzę, że odwiedzają mnie we śnie. Te sny są niemal świadome. Prowadzimy wspaniałe rozmowy. Są dla mnie niemal jak przewodnicy - pokazują mi prace, które otrzymam, mieszkania, do których się przeprowadzę, miasta, w których będę mieszkać. Stali się trochę jak moi przewodnicy. Czasami przychodzą tylko dla zabawy. Pokazują mi też rzeczy, które wydają mi się banalne, ale później słyszę od osób, do których pisałam, że były to prywatne wiadomości skierowane do nich. Ponieważ te informacje są głębokie i prywatne, rozumiem, że osobom pozbawionym zdolności parapsychicznych lub wiatry potrzeba czasu, by przyjąć, że naprawdę otrzymały wiadomość.
Moja mama bardzo się denerwuje, gdy mówię jej, że jej matka przekazuje wiadomość. Z jakiegoś powodu woli słyszeć to do profesjonalnych jasnowidzów. Mówi, że nie powinnam "bawić się" w to, a ja odpowiadam, że to oni przychodzą do MNIE. Ona mówi, że sama to prowokuję i że powinnam przestać to robić. Rani mnie tym.
Czuję , że powierzono mi dużą odpowiedzialność i nie jest to zbyt przyjemne. Choć czuję się zaszczycona, to jednocześnie smutna i samotna.
Czy jest jakiś fragment lub kilka fragmentów twojego doświadczenia, które są dla ciebie szczególnie znaczące lub ważne?
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że dane mi było przeżyć tak cudowne doświadczenie, że teraz o wiele bardziej cenię swoje życie. Wierzę, że jesteśmy naprawdę wyjątkowi i przekazuję tę wiadomość każdemu, kto chce mnie wysłuchać. Minusem jest to, że moje życie wywróciło się do góry nogami. Moja rodzina miała wiele problemów, by sobie ze mną poradzić. Nie chcą słychać, gdy mówię o moich wizjach. Jest mi z tego powodu przykro. Stałam się dla nich inną osobą. Są zazdrośni, gdy ludzie przychodzą do mnie po radę, wsparcie czy po prostu rozmowę.
Starsze osoby przychodzą do mnie z wieloma pytaniami. To jest bardzo przyjemne, ponieważ nie boję się już śmierci, a oni tak. Pracuję ze starszymi ludźmi w niełatwych, wymagających warunkach. Mam możliwość przekazać im, że nie mają się czego bać, ale że powinni uporządkować pewne sprawy przed odejściem. Cieszy mnie, że pewnego dnia opuszczę Ziemię i będzie to jak wyjście z pracy w piątkowy wieczór.
Nie tęsknię za dawnymi przekonaniami, choć sam proces przejścia nie był zbyt przyjemny. Cieszę się , że jestem tym kim jestem, i jestem ogromnie wdzięczna Bogu za zdolności , którymi mnie obdarował.
Czy kiedykolwiek podzieliłeś się tym doświadczeniem z innymi?
Tak . Z kilkoma osobami - mniej niż pięcioma. To pierwszy raz, kiedy wyrażam siebie tak całkowicie. Świadomie odnalazłam tę stronę, by móc to wszystko opowiedzieć, bo teraz czuję się na to gotowa. Miałam kiedyś pacjenta, który zmarł na sali operacyjnej podczas operacji. Byłam tam. Dla mnie on po prostu opuścił swoje ciało. Następnego dnia , jego twarz miała szczególny wyraz. Bardzo chciałam z nim porozmawiać po śmierci, ale nie miałam jak. Cały czas ktoś wchodził i wychodził. Gdyby mnie przyłapano na rozmowie ze zmarłym , miałabym wielkie kłopoty.
Czy kiedykolwiek w twoim życiu cokolwiek odtworzyło jakąkolwiek część tego doświadczenia?
Nie jestem pewna. Bardzo, bardzo starałam się tam wrócić. Teraz dużo medytuję i miałam kilka miłych przeżyć - wizje, przebłyski tego i owego - ale NIC nie może się równać z tamtym doświadczeniem. Żaden alkohol ani żaden narkotyk, nawet nie zbliżył mnie do tego stanu. Medytacja jest jak patrzenie na zdjęcie pięknej góry w folderze a to doświadczenie było jak bycie w tej górze, na niej i wokół niej jednocześnie.
Czy jest coś jeszcze, co chciałbyś dodać mówiąc o swoim doświadczeniu?
Jedyna rzecz, która mi doskwiera, to że stało się to, gdy byłam sama - więc nie było nikogo, kto mógłby potwierdzić, co działo się z moim ciałem w czasie tego doświadczenia. Czytałam książki dr. Moody'ego, gdy byłam młoda, ale - tak jak różnica między powieścią a filmem - choć bardzo cenię jego prace i pisma innych, w tym dr. Morse'a, samo doświadczenie jest tak niesamowite i zostawia tak głębokie ślady, że nigdy nie mogłabym go wymyślić w swojej głowie ani wywołać narkotykami, bo cel, jaki za tym stoi, i to, jak zmieniło się moje życie,są głęboko przemieniające.
Czy są jakieś inne pytania, które moglibyśmy zadać, aby pomóc ci opowiedzieć o twoim doświadczeniu?
Jako pracownik Departamentu Anestezjologii w dużym szpitalu uniwersyteckim, mam okazję rozmawiać z lekarzami o życiu po śmierci i NDE. Przypominam im, że gdy "tracą" pacjenta , w skrytości modlą się do Boga, by oddał im życie tego pacjenta w ich ręce - a gdy tylko to się dzieje, wracają do swojej zarozumiałej postawy, jakby to oni sami go uratowali. Denerwuje mnie, że ci ludzie, którzy uchodzą za inteligentnych, nie potrafią tego pojąć.
W rozmowie z hinduskim lekarzem z Pakistanu zasugerowano mi również, że nawet jeśli pacjent jest uznany za klinicznie zmarłego, wcale nie musi być naprawdę martwy. Argument jest taki, że definicja śmierci stale się zmienia. Im dokładniejsze są nasze metody pomiaru, tym bardziej absolutnie próbujemy tę śmierć zdefiniować.
Osobiście nie interesują mnie tak bardzo te drobiazgowe szczegóły, czym NDE jest a czym nie jest - ja tego doświadczyłam, to zmieniło moje życie, koniec, kropka. Niemniej możliwe jest, że osoby w trakcie NDE wcale nie umierają - po prostu mają niesamowicie głębokie doświadczenie i to jest współczesny sposób, w jaki Bóg przekazuje wiadomości.
Zasugerowano mi też, że mamy równoległe istnienia. Nie mogę tego wykluczyć. To niewygodne do myślenia, ale nie mogę zaprzeczyć, że może tak być.
Jestem całkowicie zafascynowana waszymi badaniami nad pamięcią. Uważam, że są naprawdę znakomite. Brawo!!!
Życzę wam powodzenia w waszych badaniach. Cieszę się, że jesteście tacy odważni - jako badaczka sama wiem, że to musi być dla was frajda ale jednocześnie na pewno zmagacie się z krytyką i cynizmem. Prosze kontynuujcie tę dobrą pracę.
Na koniec chciałabym bardzo, bardzo głęboko podziękować za to, że pozwolono mi się wypowiedzieć. To pierwszy raz, kiedy spisałam cokolwiek na ten temat , pierwszy raz, kiedy podzieliłam się czymś więcej niż kilkoma drobnymi szczegółami. To dla mnie wiele znaczy. Wasza obecność sprawia, że to co przeżyłam, ma znaczenie. Nie potrzebuję tego potwierdzania, ale dobrze jest je mieć. Dziękuję!