Strona gł�wna NDERF
Nadesłane przeżycia (NDE)
Napisz o swoim przeżyciu

Bill W - NDE

OPIS DOŚWIADCZENIA: 

Kliknij na link albo przewiń:

1.  PRZEŻYCIE
2.  DODATKOWE PRZEŻYCIE (PO PODZIELENIU SIĘ SWOIM NDE Z INNYMI
)
 

 

Miałem wizytę lekarską, bo chciałem sprawdzić jakie są przyczyny tego, że przez ostatnie trzy lata nie mogłem przejść zbyt daleko, bo natychmiast zasypiałem. Jakikolwiek wysiłek fizyczny oznaczał dla mnie wyczerpanie. Po przeprowadzeniu badań lekarz był strasznie zdziwiony, że jeszcze żyję, bo ponad 85 % jednej i 95 % drugiej najważniejszej tętnicy sercowej było zablokowane. Lekarz poprosił mnie bym pozostał w pozycji leżącej, bo nie chciał być odpowiedzialny za to, co się stanie jeśli spróbuję przejść do pozycji pionowej. Wszystko wskazywało na to, że powinienem już nie żyć albo że niedługo mam umrzeć. Zaplanowano natychmiastową operację wszczepienia potrójnych by-passów na następny dzień.

Następnego ranka – 3 kwietnia 2000, tuż przed operacją, moja dziewczyna przyprowadziła do szpitala moje dzieci na odwiedziny. Moja córka poprosiła mnie bym pokiwał jej z  okna jak będą już wyjeżdżali. Pielęgniarka zaaplikowała mi jednak coś tak silnego, że nie mogłem się podnieść z łóżka. Czułem się winny, że nie pożegnałem się z córką i wina ta towarzyszyła mi podczas mojego NDE.

Gdy po raz pierwszy umarłem na stole operacyjnym, nie zdawałem sobie sprawy, że nie żyję. Nie było wyjścia z ciała, tuneli, światła, dusz, niczego. Jakoś znalazłem się poza ciałem, od razu do najpiękniejszego miejsca, jakie kiedykolwiek widziałem. Światło nie było postrzegane za pomocą wzroku. Za pomocą zmysłów spływały do mnie równocześnie masy różnych uczuć. Doświadczenie to było tak intensywne, że ciężko je wyjaśnić, bo nie da się tego ułożyć w jakimś logicznym porządku i nie da się tego porównać do żadnych emocji. Słowa są też zbyt ograniczone by to opisać, lecz staram się jak najlepiej oddać to, co się stało.

Zmysły tam były w stanie podwyższonej gotowości i działały w sposób zupełnie inny niż tu na ziemi. Słowa kompletnie nie nadają się do opisu tego, bo tam wszystkie zmysły nakładały się na siebie. Ludzie mają najwięcej słów służących do opisu tego, co widzą. Mimo, iż ja swoje doświadczenie „czułem”, opiszę je w kategoriach wizualnych. 

Trawa była tak zielona, że aż oczy bolały od patrzenia na nią. Mogłem jej nawet posmakować! Smakowała jak arbuz! Chodzenie po trawie było wspaniałym uczuciem, było cudowne. Wow, chciało się wykrzyknąć! Zapach również nie docierał do mnie nosem. Przenikał mnie, moje policzki - dostawał się jakby przez zatoki. 

Często ludzie opisują, że w swoich NDE mieli możliwość obserwować wszystko z 360 stopniowej perspektywy – ja nie mogłem. Myślę, że to dlatego, że moja uwaga skupiała się na trawie i na innych, ważniejszych dla mnie w tamtym momencie obiektach. Reszta była nieważna. Znajdowałem się w czymś, co dało by się porównać do sieni. Była to część domu, która właściwie nie jest jeszcze właściwym domem, ale nie jest też podwórzem. W sieni nie jest tak ciepło, jak w domu, ale też nie jest i tak zimno jak na zewnątrz. Jest pośrodku – to miejsce, przez które ciągle przechodzi dużo ludzi. To tu zdejmują buty i przygotowują się na wejście do domu.

Po chwili pojawiły się trzy żółte światła. Pojawiły się z lewej strony, jakby od strony tej intensywnie zielonej sosny, która się tam znajdowała. Zieleń ta przypominała zieleń liścia klonowego, przez który przebija się słońce. Poczułem „żółty”, a wraz z nim smak lemoniady. Nie był to kolor, a raczej uczucie. Jakby płomień tańczył na szczycie świecy podczas bardzo uroczystej kolacji połączony z ciepłem żółtego słonecznego blasku. Nie widziałem ich, ale wiedziałem, że tam są. Nie mogę nazwać ich „jednostkami” czy też aniołami, diabłami. To były po prostu jakieś istoty. Były raczej takimi akumulatorami energii, były energią i po prostu znajdowały się wokół mnie.

Nie używałem uszu by słyszeć. Dźwięki docierały wprost do mojej głowy, jakby przez płat czołowy w mózgu. Istota po mojej prawej stronie rozmawiała ze mną telepatycznie. Nie była to komunikacja jaką my znamy. Przekazywane były mi uczucia zawierające esencję znaczenia. „Możesz zostać, jeśli chcesz, albo możesz wrócić. Lecz jeśli wrócisz, musisz coś zrobić.” Wiedziałem, że istnieje powód, dla którego muszę wrócić. Miałem zakończyć swoją misję, nie chodziło tu o zrobienie jakiejś konkretnej rzeczy. Trudno to wyjaśnić: to jakbyś był szefem i jest praca do wykonania. Ale kto ją wykona? Wybrałem powrót, chciałem dokończyć kilka zadań.

Częściowo moja decyzja związana z powrotem miała związek z moimi dziećmi. Mimo, iż tam byłem bardzo szczęśliwy, momentalnie zrobiło mi się strasznie smutno. Przypomniałem sobie, że nie pożegnałem się ze swoimi dziećmi. Musiałem wrócić i się z nimi pożegnać. Natychmiast wskoczyłem do swojego ciała.

Auuu! Ujrzałem narzędzie do rozbijania żeber i usłyszałem krzyk jakiegoś mężczyzny. Widziałem, jak odsysają mi krew z klatki piersiowej jakimś specjalnym urządzeniem. Poczułem płomienny ogień w mojej lewej ręce i nodze, kiedy zaczęli z niej pobierać żyły do operacji zakładania by-passów. Czułem nacisk na sercu, nie mogłem oddychać, auu, to boli!! Po chwili bum i znowu znalazłem się na drugiej stronie.

Znów nie było żadnych tunelów czy dusz. Po prostu znalazłem się tam znów. Tym razem było jednak inaczej. Pomimo, że w 90% byłem po drugiej stronie, wciąż pozostawało uczucie, że nie jestem tam w całości. Całe przeżycie było takie samo, ale właśnie o te 10% mniej intensywne. Za drugim razem już nie powitano mnie u wejścia do domu ani nie wpuszczono do sieni.

Wypełniła mnie radość na widok Memé, moja babcia. Wyglądała zupełnie jak na zdjęciach, które widziałem w albumie, zrobionych tuż przed jej ślubem. Była młoda, zdrowa i tryskająca energią. Zawsze była dla mnie specjalną osobą, bo była jedyną osobą, która mnie kochała. Nie musiałem nic robić, kochała mnie za to, że się urodziłem. Pierwszą rzeczą jaka przyszła mi do głowy było pytanie dlaczego się tu znalazłem. Moja babcia była bardzo religijna, ja natomiast nie. Dlaczego jesteśmy oboje w tym samym miejscu, zastanawiałem się.

Babcia przekazała mi, że nie mogę tu wejść, nie mogę zostać, lecz muszę wracać. Nie chciałem, bo przebywanie we własnym ciele było dla mnie bolesnym przeżyciem. Powiedziała mi, że pójdzie więc ze mną, ale tu zostać nie mogę. Chciałem ją uściskać, lecz nie mogłem. Była jakby w bańce mydlanej. Czułem uścisk, ale nie fizycznie. Jakby uścisk był fizyczny w 10 %, a w pozostałej części składały się na niego inne emocje.

Ku mojemu zdziwieniu, wskoczyłem do swego ciała i nic nie bolało. W sali operacyjnej zobaczyłem światło nad zwykłymi światłami.  Było znacznie jaśniejsze. Wiedziałem, że to ona. Podniosła moją rękę i uderzyła nią lekarza. Usłyszałem krzyk: „Wrócił!!” Ponowili więc próby przywrócenia mnie do życia i zakończenia operacji. Babcia chroniła mnie od bólu. Czułem, że się uśmiecha...

Podczas mojego powrotu do zdrowia było ciężko. Miałem depresję. Widziałem w sobie osobę zupełnie wyniszczoną fizycznie. Nie chciałem być tu, a z drugiej strony pragnąłem pozostać ze swoimi dziećmi. Wiedziałem, że to dla nich zostaję.

Gdy wyzdrowiałem wiedziałem, że praca z dziećmi jest moją misją. Wiedziałem, że muszę otworzyć jeszcze jeden klub rozrywki dla dzieci. W czerwcu 2002 poczułem, że mam dość już tego rodzinnego zjazdu i postanowiłem pojechać na pizzę do miejsca, w którym jeszcze nie byłem. Naprzeciwko pizzeri zobaczyłem pusty magazyn. Pomyślałem sobie „To się nie uda”, moje miasto jest za małe i nie stać go na finansowanie takiego klubu. Ale magazyn tu stał i kusił. Po obu stronach tego magazynu bawiło się mnóstwo dzieci. Wiedziałem, że to tu wybuduję klub i że to właśnie jest częścią mojej misji na ziemi. Następnego dnia wynająłem go i w dzień letniego przesilenia, 22 czerwca „Zamek Codiego” został otwarty!

Czy byłeś pod działaniem jakichś leków bądź substancji, które mogły mieć potencjalny wpływ na Twoje przeżycie? :  Tak

      Wyjaśnienie:  podano mi jakieś środki tuż przed operacją

Czy Twoje doświadczenie trudno opisać słowami?  Tak

     Wyjaśnij co w doświadczeniu było takiego, czego nie da się opisać i przekazać ?  To przeżycie jest zupełnie inne od tego, o czym zwykłem dotychczas opowiadać. Muszę używać części mojego mózgu, która odpowiada za emocje, podczas gdy jestem przyzwyczajony do używania tej części mózgu, która odpowiada za, że tak powiem „wyższe procesy myślowe” – matematykę, ruch, koordynację ruchów itp. Opisywanie tego doświadczenia to jak opowiadanie o kolorze czerwonym niewidomemu. O zmysłach można rozmawiać. Można powiedzieć np. co kojarzy nam się z czerwonym, ale niewidomy nie ma żadnego punktu odniesienia, bo nie wie jak czerwony wygląda. Jestem sfrustrowany, kiedy próbuję wyjaśnić na czym polegało moje przeżycie. Chcę o nim mówić, ale same słowa nie starczają by je opisać. 

Opisz:  Operacja serca

Jaki był Twój poziom świadomości i czujności podczas doświadczenia?   Byłem niewiarygodnie świadomy

Czy doświadczenie było w jakiś sposób podobne do snu?   tak, część doświadczenia była surrealistyczna, np. ci ludzie i moja „Mem”

Czy doświadczyłeś oddzielenia swojej świadomości od ciała?  Tak

Opisz swój wygląd zewnętrzny (formę) będąc poza ciałem:  wskakiwałem i wyskakiwałem ze swojego ciała, zdarzyło się to 2 razy

Jakie uczucia towarzyszyły doświadczeniu?  Cud...smutek gdy musiałem odejść stamtąd...chciałem tam wrócić i byłem sfrustrowany, że muszę tu zostać i coś zrobić

Czy słyszałeś jakieś niezwykłe dźwięki lub odgłosy?   Tak, rozmawiałem z 3 istotami, każda zadawała podobne pytania, ale

Czy przechodziłeś przez tunel lub jakąś zamkniętą, ograniczoną przestrzeń?   Nie

Czy widziałeś światło?  Nie

Czy spotkałeś lub widziałeś inne istoty?  Tak

      Opisz:  3..światła/kolory/ludzi...jakby ze mną rozmawiali, ale bez słów, proszę zgłoście się do mnie, jeśli chcecie znać szczegóły, to naprawdę stresujące pisać to na klawiaturze

Czy doświadczyłeś przeglądu swojego dotychczasowego życia?  Nie

      Proszę opisać:  Religie są kupą bzdur! eligions are a bunch of self serving crap!

Czy zaobserwowałeś lub usłyszałeś cokolwiek dotyczącego ludzi lub wydarzeń dookoła, co mogło być później zweryfikowane?  Nie

Czy widziałeś bądź odwiedziłeś jakieś piękne lub wyróżniające się miejsca, poziomy lub wymiary?   Tak

      Opisz:  Byłem w miejscu o nieopisanym pięknie (za każdym razem)...to drugie miejsce było jakby dwuwymiarowe, jakby zdjęcie tego, co widziałem za

Czy miałeś poczucie innej, odmiennej przestrzeni lub czasu?  Tak

      Opisz:  Kompletnie straciłem poczucie czasu

Czy czułeś, że masz dostęp do jakiejś szczególnej wiedzy, znałeś uniwersalny porządek i/lub cel  we wszechświecie?   Tak

      Opisz:  Wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni i ta sieć połączeń ma swą funkcję. Człowiek jest jedyną istotą, która wykorzystuję zasadę przyczyny i skutku podejmując decyzję. Kiedy używa ego do tego, by zakłócać uniwersalny porządek, sprawia, że utracona zostaje równowaga między człowiekiem a wszechświatem. Nie ma żadnego związku pomiędzy tym kim jesteśmy i jaką częścią większego schematu jesteśmy. Próbujemy raczej zdominować świat, niż w nim mieszkać. Czyniąc to nie jesteśmy częścią świata, czuję siłę tego słowa! Wróciłem tu z misją, próbuję teraz znaleźć jej cel.

Czy dotarłeś do jakiejś granicy lub ograniczającej struktury fizycznej? Tak

      Opisz:  Za drugim razem zostałem odbity od ściany, gdy chciałem objąć Mem.

Czy stałeś się świadomy przyszłości? Tak

      Opisz:  Tak.  Wiedziałem, że mam otworzyć “Zamek Codiego” i pomagać dzieciom. Mogłem wrócić tylko po to, by w czyimś życiu wprowadzić zmianę. Miałem oddziaływać na wielu, nie tylko na jedną osobę. Wiedziałem, że do klubu przyjdzie kobieta, mokre włosy, i nie będzie mogła powstrzymać się od krzyku. I że będę jej mógł pomóc. Potem będzie przerwa...dwóch...dwóch godzin, dni, lat, nie wiem – po prostu dwóch i odejdę z tego świata. Zostanę uwolniony od tej rzeczywistości, która teraz jest tak okropna. Czuję się jak latawiec bez ogona, który wiruje i nie może osiągnąć stabilności. Rozbija się. Muszę zrobić to by zasygnalizować swoją gotowość do powrotu. To moje przeznaczenie, a wizerunek tej kobiety jest w moim życiu kamieniem milowym.  Musiałem spełnić te wymagania by móc wrócić na ziemię i pożegnać się z dziećmi.

Czy miałeś możliwość zadecydować czy powrócisz do własnego ciała?   Tak

      Opisz:  Za pierwszym razem miałem wybór. Wróciłem, bo obiecałem swojemu siedmioletniemu synowi, że się z nim pożegnam.

 Czy po swoim doświadczeniu otrzymałeś jakiekolwiek psychiczne, paranormalne lub inne dary, których nie posiadałeś przed doświadczeniem? Tak

      Opisz:  Teraz, gdy jestem świadomy wszystkiego, umiem wyczuwać rzeczy. Na przykład jak słyszę jak ktoś kaszle, ”widzę” infekcję w lewym płucu. Mówię więc tej osobie, że musi sobie zrobić gorący okład na lewym płucu. Czy masz duży zielony obiekt po swojej prawej stronie? (MOJA ODPOWIEDŹ: Tak, mam duży kwiat na szafir koło biurka z komputerem, po prawej stronie)

Koncepcję uzdrawiania mówią, że leczymy od wewnątrz. Nie uzdrawiamy, a naprawiamy. Stajemy się opiekunami chorych. Lekarze dziurę zaszywają nigdy nic do niej nie wkładając. Ja leczę przez transferencję (przeniesienie-przyp.). Cody, mój syn, choruje: łapię go trzymając usta zbliżone do kręgosłupa, wyciągam z niego chorobę. Cody nie pamięta, że był chory!       

Moje zwiększone zdoloności psychiczne zaczęły się ujawniać osiem miesięcy po operacji. Siedziałem w pokoju i nagle złapałem się za lewą nogę i zacząłem masować sobie kolano. Wtedy wszedł mój synek trzymając się za kolano w ten sam sposób co ja – spadł z hulajnogi i je sobie odrapał. Ta więź między mną a moim synem wpłynęła pozytywnie na jego psychikę. Gdy jest w tym samym pokoju, czuję go. Gdy jeden z nas zacznie zdanie, drugi je kończy.

Raz idąc na przykład koło klubu widziałem osobę z infekcją ucha. To takie wrażenie, jakie mam, nie czuje bólu tej osoby.

Jeszcze innym razem pewna dziewczyna przyszła do klubu. Wiedziałem, że była molestowana przez jakiegoś mężczyznę. Spytałem, czy chce o tym pogadać. Spojrzała na mnie, uspokoiła się i poszła...jakby zabrano jej jakiś wielki ciężar. Nie zamieniliśmy żadnego słowa, a ona nigdy nie wróciła.

Widzę duchy. Kiedyś kiedy jadłem pizzę, oglądałe, swój własny dom, jakby był rodem z ”Rodziny Adamsów”. Spotkałem właściciela, który zaprosił mnie na wycieczkę po nim. Zobaczyłem kobietę, która kiedyś tu mieszkała. Była duchem uwięzionym w tym domu. Wróciła, bo chciała zabrać swoje serwetki i zdjęcie męża. Powiedziałem to właścicielowi. Kobieta ta powiedziała, że robiła takie serwetki na szydełku i sprzedawała 10 za pensa. Powiedziała,  że w piwnicy znajdę zdjęcie, którego szuka. Oczywiście, że znalazłem – litografię o kształcie 10 na 20 cm przedstawiającą żołnieża z bronią w ręku. Powiedziała też, że jej pokój był ciepły, bo znajdował się blisko komina. Właściciel powiedział jednak, że to niemożliwe, bo w domu nie było żadnych kominów. Lecz w trakcie remontu zawołał mnie i powiedział, że znalazł komin i jej pokój. Najwidoczniej rodzinne legendy były falszywe, bo tak na prawdę spała ona w pokoju dla służby.  W kominie brakowało trzech cegieł, a otwór utworzony z tych wyjętyh cegieł przepuszczał ciepło do jej pokoju.

Doświadczam duchów. Nie widzę ich. Przejeżdżałem kiedyś koło cmentarza i ogarnęło mnie dziwne uczucie złości – poczułęm jak duchy wymachują pięściami na ludzi przejeżdżających koło cmentarza. Później okazało się, że miasto potrzebowało więcej powierzchni na drogi, więc przesunięto płot cmentarza o 2,5 m, a ciała pozostawiono tam, gdzie były. Duchy się na to złościły.

Przechodziłem koło pewnego domu i mój wzrok utknął na jednym z okien. Poczułem, że ktoś uderzył tu dziecko i jego warga krwawiła. Miesiąc później po wyblakłym obrazku na szybie zauważyłem, że rzeczyście pokój ten należał do dziecka.

To na prawdę dziwne, jak wchodzi się do pokoju i czuje, że ludzie cię nie lubią. Przed moim NDE zakładałem, że moi krewni mnie lubią. Po NDE poczułem, że niektórzy z nich czują wobec mnie złość. Czułem, że jedna z moich krewnych, natomiast, próbowała powiedzieć mi, że w naszych stosunkach jest wszystko w porządku. Zabrakło jej tylko odwagi.

Czy po Twoim doświadczeniu zmieniły się Twoje wierzenia, poglądy, stosunki do niektórych spraw?  Tak

      Opisz:  Śmierci nie należy się bać. W lipcu 2002 r. mój najstarszy syn zginął w wypadku samochodowym. Miał 21 lat. Byłem przy nim przed śmiercią. Czułem, że mimo tego, że był w spiączce, był zdenerwowany. Czułem się dziwnie, że nie czuję tego, co powinienem czuć w takiej chwili według społeczeństwa.  Zamiast tego mówiłem mu, że żałuję, że nie mogę iść z nim tam, dokąd się wybiera. Jest to bowiem piękne miejsce. Mój syn był nerwowy, bo czuł, że nie będzie mógł skończyć rzeczy, które chciał w swoim życiu dokończyć. Jego zdenerwowanie zmieniło się w ciekawość. Przestał walczyć, poszedł. Chciałem powiedzieć pielęgniarce, że już go tu nie ma, ale ona nie chciała uwierzyć, bo wciąż oddychał. 

Tak, przekonałem się, że “Zorganizowane formy religii to jedno wielkie oszustwo”, które płatają figla całej ludzkości. Czuję gniew w stosunku do zorganizowanych religii. Wychowano mnie jako katolika, lecz moje NDE pozbawiło mnie złudzeń. Straciłem najlepszego przyjaciela, pastora, który był dla mnie jak młodszy brat. Straciłem go przez to, że nie mogłem wytrzymać bzdur, które wciskał ludziom.

Jak doświadczenie wpłynęło na relacje z innymi ludźmi, na Twoje codzienne życie, praktyki religijne, karierę itp.?  Otworzyłem sklep w chyba najgorszej z możliwych okolic, bo uważałem, że to dobre miejsce. Nie wiem czemu, po prostu czułem, że mam rację.

 NDE popieprzyło mi całe życie. Nie układa mi się z dziewczyną (matką moich dzieci), bo ona nie może usiedzieć ze mną razem w jednym pokoju. Wywaliła mnie z domu. Byliśmy razem przez 14 lat. Swoje życie ofiarowałem dzieciom jak tylko się narodziły. Jestem do swoich dzieci bardzo przywiązany, choć nie mogłem o nie zadbać, bo wszystko, co wiązało się z wysiłkiem fizycznym było dla mnie wykluczone. Próbuję sobie jakoś poradzić z tymi silnymi uczuciami jakich dostarczyło mi NDE, a także z emocjami wywołanymi rozpadem mojego związku. Obecnie tłumię w sobie te uczucia i próbuję poradzić sobie jakoś z bólem. Najbardziej tęsknie za przytulaniem swoich dzieci, nim pójdą do szkoły, jak to było kiedyś. To strasznie ciężke do zniesienia.

Domem dla mnie niekoniecznie jest ‘druga strona’. Jest to to miejsce, gdzie są moje dzieci. Nawet jak odejdę z tego świata będę się nimi opiekował.

Czy opowiadałeś innym o swoim doświadczeniu? Tak

      Proszę opisać:  Reakcje różne, cała gama: od śmiechu do podziwu

Jakie emocje odczuwałeś po doświadczeniu?  Głęboka depresja.

Jaka była najlepsza i najgorsza część Twojego  doświadczenia?  Świadomość, że moje dzieci będą bezpieczne – najlepsza. Najgorsza – że kiedyś będę musiał wrócić i zostawić swojego syna. Z jakiegoś powodu się o niego martwię. Jeśli chodzi o moją córkę to nie czuję tego samego. Słowami się nie da tego opisać!

Czy jest coś, co chciałbyś dodać na temat Twojego przeżycia?   TAK!!  Mam pewien dar od miesięcy. Potrafię rozmawiać ze zmarłymi i z obecnymi dookoła duchami. Strasznie wkurzające, dlatego o tym nie piszę.

 Czy Twoje życie zmieniło się po tym doświadczeniu (na jego skutek) w jakiś specjalny sposób?  Tak

      Opisz:  Opisane wyżej

Czy po doświadczeniu inne wydarzenia w Twoim życiu, leki lub substancje wywołały takie samo przeżycie lub jego część?  Tak

      Proszę opisać:  Potrafię podobnie przeżyć NDE po prostu je sobie przypominając. Nie wiem dokładnie, natomiast, ile trwało moje doświadczenie. Potrafię wrócić do tego przeżycia i jest one krystalicznie czyste w mojej pamięci. Zupełnie nie tak, jak wspomnienia tego, co działo się na ziemi, na przykład narodziny moich dzieci. Moje emocje pamiętam w 100%, ale NDE jest jeszcze intensywniejszym wspomnieniem. Pochodzi ono z zupełnie innej części mózgu. Gdy mówię o zwykłych emocjach, jakie przeżyłem to są one odległe, kiedy zamknę oczy i pomyślę o NDE przywołane zostają natychmiast zupełnie żywe wspomnienia. Jestem absolutnie przekonany, że to przeżycie było prawdziwe i że nie było halucynacją. Znam różnicę między narkotykami i halucynacjami, a NDE z pewnością nie było do nich podobne. 

Czy informacje, które tu podałeś i odpowiedzi, których udzieliłeś w pełni i dokładnie opisują Twoje przeżycie?  Nie

      Wyjaśnij:  Nie można przekazać emocji za pomocą klawiatury. Mam trudności ze znalezieniem odpowiedniego języka by opisać co się stało.

Proszę wyraź swoje sugestie związane z udoskonaleniem tej ankiety. Czy są jakieś pytania, które moglibyśmy zadać by lepiej opisać Twoje przeżycie?  Ha, ha ha!!! Nagrywajcie wszystko na kasetę, a wtedy łatwiej będzie przekazać to ludziom. 

DODATKOWE PRZEŻYCIE

Jakiś tydzień po tym, jak po raz pierwszy opowiedziałem o swoim doświadczeniu i zacząłem je jakoś odnosić do własnego życia, miałam chyba najwspanialsze przeżycie.

Siedziałem na komputerowym czacie w piątek około 2.30 nad ranem. Zwykle ignoruje wyskakujące na ekranie okienka z reklamami, bo one zawsze reklamują storny pornograficzne. Jednak tym razem postanowiłem kliknąć jedno z nich. Poczułem jak elektryczny impuls przechodzi przez klawiaturę i moją rękę. Ta kobieta po drugiej stronie też miała NDE...

Zwykle nie zadaję kobietom śmiałych pytań dopóki ich lepiej nie poznam. W tym przypadku jednak zostałem do tego skłoniony przez siły pochodzące z zewnątrz. Poprosiłem ją, żeby podała mi swój numer telefonu, bo chciałem z nią porozmawiać. Dała. Zadzwoniłem do niej i poczułem, że muszę spytać ją o adres, bo wiedziałem,  że mieszka tylko parę godzin jazdy ode mnie. Dała mi swój adres. To, co zrobiłem było zupełnie niepodobne do mnie. Nie mogłem się powstrzymać. Wskoczyłem do samochodu i pojechałem przez cały stan żeby się z nią zobaczyć.  Wiedziałem, że muszę się z nią zobaczyć i to jak najszybciej.

Nie wiedziałem gdzie jadę, nigdy tam nie byłem, a jednak trasę pokonywałem bez problemu. Powitała mnie przy drzwiach. Myślała, że przyjechałem, bo chciałem z nią uprawiać seks, ale szybko wyjaśniłem jej, że nie to mam na myśli. Miałem jej przekazać przesłanie. Za 24 godziny miało ją spotkać coś bardzo złego, a ja musiałem jej to przekazać, by łatwiej jej było przeżyć to wydarzenie. Świadomie robiłem coś, czego nigdy jeszcze nie zrobiłem.

Położyłem jedną rękę na jej piersi, a drugą na plecach , w miejscu gdzie jest serce. Powiedziałem “Oto twoja moc”. Wydawało się, że coś od niej zabieram, a nagle poczułem silny przepływ energii płynący ode mnie do niej. Energia biegła przez splot słoneczny w prostokątnym kształcie. Ten przepływ energii był jak wiatr wiejący ode mnie do niej. Aż włosy mi się jeżyły i dostałem gęsiej skórki. Powiedziałem jej, że jest to dar energii, a ja jestem tylko posłańcem. 

Nadszedł ranek, a ona poszła po leki (jest diabetyczką). I właśnie wtedy zadzwonił telefon. Oboje wiedzieliśmy, że to właśnie to. Wiadomość miała właśnie nadejść. Podniosła słuchawkę i zaczęła płakać. Jej mama znalazła się na oddziale intensywnej terapii, była w śpiączce. Powiedziałem, że nie mogę jechać z nią, bo to było jej zadanie i musi poradzić sobie z tym sama. Wiedziałem, że to jej mama wysłała mnie bym jej dał tę energię i żebym z nią był kiedy się dowie.

Odłożyła słuchawkę i poszła po insulinę. Poczułem przypływ energii. Ładunek energii wystrzelił w jej stronę i “zamroził ją”. Wyglądała jak sarna, która w zaskoczeniu obserwuje światła nadjeżdżającego samochódu. Stała tak przez chwilę, po czym odwróciła się w moją stronę. Chciała podać sobie za dużą dawkę insuliny i się zabić. Powiedziałem jej, że teraz nosi w sobie dar i nie może tego zrobić!

W tym momencie otoczyła ją tarcza energetyczna. Krążyła wokół niej jak tornado. Wydawało się, że poczuła ona nową siłę i cel w życiu. Szybko wzięła ciuchy i pobiegła stoczyć walkę. Cudowne było oglądać tę transformację.

Kiedy jechałem do domu, byłem strasznie wyczerpany, nie spałem przez kilka dni. Wspomniałem moment, kiedy przekazywałem jej moc i to mnie ocuciło i ożywiło. Resztę drogi przejechałem bez zmęczenia.