Sherry G - NDE |
Kontakt poprzez stronę internetową: http://www.sherrygideons.com
TŁO DOŚWIADCZENIA:
Rugie Street była zwyczajną ulicą w San Jose (Kalifornia) może z wyjątkiem tego,
że dla mnie miała większe znaczenie, bo to tu mój tata i ja zwykliśmy się ścigać.
Nie była też daleko położona od szkoły Piedmont Middle Junior High School. I
mimo tego, że miałam wiele marzeń tak jak wiele dzieci, moim największym
marzeniem było zostanie lekkoatletką światowej sławy. Gimnastyczką, gwiazdą
bieżni, a nawet kulturystką. Wtedy to nie miało większego znaczenia. Wiedziałam
tylko, że chce brać udział w zawodach. Mój tata również o tym wiedział i to
dlatego ścigaliśmy się wzdłuż tej ulicy. Stawiał mi wyzwania, pomagał mi
rozwijać się fizycznie i w ten sposób wspierał spełnienie mojego prawdziwego
marzenia jak tylko mógł. Pomagał mi we wszystkim, co robiłam. Nawet w recitalach
mówionych pisał dla mnie mowy, a potem dopingował mnie jak je wygłaszałam. To
był jeszcze jeden cel w moim dzieciństwie. W wieku 12 lat moje zdolności
przemawiania były rozwijane razem z ćwiczeniami lekkoatletycznymi.
Gdy tego roku zmarła jego matka, straciłam wsparcie z jego strony. Straciłam go. Nie wiem czemu. Może to przez to jak ona cierpiała z powodu raka płuc. Może jej śmierć skłoniła go do refleksji nad swoim życiem. Też ją kochałam. Była zarazem moją babcią i przyjaciółką. Upływ czasu nic nie zmienia, nie robi różnicy. Moja rodzina się stoczyła i w przeciągu kilku miesięcy moi rodzice się rozwiedli. Straciłam babcię i tatę tego samego roku. Już więcej nie ścigaliśmy się po Rugie Street.
Moje nadzieje i marzenia jakby zanikały. Utrata babci i rozwód rodziców stworzyły próżnię i w środku czułam się chora, obawiając się, że ten stan przez wiele lat się nie zmieni. Myślałam, że to wszystko ma ze mną coś wspólnego. Znalazłam ujście mej samotności, bólu i braku samoakceptacji w jedzeniu, a na zewnątrz walczyłam z tym samym starym pragnieniem akceptacji, miłości, osiągnięcia moich celów, spełnienia marzeń. Chciałam być lubiana, by mówili o mnie atletka. Chciałam być piękna, popularna jak inne dziewczyny - droga do doskonałości. Wewnątrz byłam rozdarta, nazywałam się grubą i brzydką. Szybko tyłam używając jedzenia jako środka na ból i smutek we mnie.
W wieku
piętnastu lat znalazłam odpowiedź na pytanie jak osiągnąć wygląd taki, jaki
chciałam. W pracy spotkałam dziewczynę, która uwielbiała jedzenie tak jak ja.
Powiedziała, że można jeść ile się chce, a potem po prostu to zwrócić. I tak
zaczęły się lata mojej bulimii. Walczyłam wtedy z czymś, co wydawało mi się nie
do pokonania. Marzyłam całym sercem, by być jak inni, by móc jeść co chcę, tak
jak wszystkie dziewczyny, które znałam. Wydawało mi się, że jak będę ładna i
szczupła, wszyscy fajni chłopcy będą moi i tak osiągnę pełne szczęście.
Gdy miałam 18 lat spotkałam swojego męża. Był on przystojnym entuzjastą
lekkoatletyki i kulturystyki. Z nim spędziłam następne 10 lat swojego życia
próbując osiągnąć poziom perfekcji i akceptacji, który on mi dyktował. Właściwie
on mi nie pomagał w osiąganiu tych celów, a raczej stwierdzał, że już dawno
powinnam taka być. W wieku 21 lat mój mąż został wysłany do Niemiec (wojskowa
wyprawa). To tam zaczęłam szukać swojego miejsca, pozycji. Raz podszedł do mnie
trener ciężarowców i spytał, czy kiedyś myślałam o podnoszeniu ciężarów. Ponieważ
o tym myślałam, odpowiedziałam, że tak, bardzo chciałam to robić, ale mój mąż nigdy
mi w tym nie pomógł. Następne lata spędziłam na trenowaniu podnoszenia ciężarów
i wychowywaniu dziecka.
Po urodzeniu dziecka, moje nawyki związane z jedzeniem się nie zmieniły. Wciąż
toczyłam walkę będąc zakłopotana tym co widzę na zewnątrz i tym co czuję
wewnątrz. Nie pomogło też ultimatum ze strony mojego męża (albo robię porządek
ze swoim tłuszczem w 3 miesiące, albo on odchodzi). Walczyłam z tym przez wiele
lat aż zaszłam w ciążę z drugim dzieckiem i byłam w trakcie rozwodu. Gdy byłam w
ciąży z moim synem zdecydowałam, że spełnię swoje marzenia. Nie rozumiałam, że
pierwszy krok, jaki miałam podjąć polegał na odpowiedzeniu sobie na pytanie dla
kogo ja to wszystko robię (dla siebie czy po to by być akceptowana przez
społeczeństwo). Otoczyłam się więc ludźmi, którzy mi pomogą. Chciałam być
kochana i uważana za piękną. Tak bardzo tego pragnęłam, że potrafiłam zrobić
wszystko, co tylko było potrzebne, by osiągnąć perfekcję. Problem tkwił w tym,
że nie kwestionowałam swoich wartości, więc gdy ktoś powiedział skacz, ja
pytałam jak wysoko. Poszukiwałam odpowiedzi w przekonaniu, że wszystko, co
powiedzieli mi inni jest prawdziwe.
Mówiono
mi, że narkotyki i sterydy są jedyną drogą do osiągnięcia tego poziomu perfekcji.
Wierzyłam w to, co mi mówili. A ponieważ wcześniej nie eksperymentowałam z
narkotykami ani ze sterydami więc postanowiłam spróbować czegokolwiek, co by mi
zaproponowano. Z czego sobie nie zdawałam sprawy był fakt, że oni się na tym
wcale nie znali. To wszystko była kwestia ego. Używając tych środków stawałam
się coraz większa. Wszystko czego chciałam to być piękną i szczupłą, a wtedy
wszyscy by mnie kochali. Jakoś nie udawało mi się osiągnąć perfekcji.
Pokazano mi lek, który po zażyciu powoduje brak konieczności jedzenia, jak się
nie ma ochoty. Metyloamfetamina stała się ważnym punktem w moim życiu, a ja
dalej kontynuowałam moje poszukiwanie perfekcji porzucając jedzenie na dobre.
Chciałam mieć świetną kondycję. W tej fazie mego życia zrozumiałam, że ludzie
formułują swoje opinie na temat innych na podstawie tego, co widzą. Byłam
uzależniona! Moje postrzeganie rzeczywistości życia było wypaczone, bo żyłam
patrząc oczyma świata, a nie swoimi. Miałam taką obsesję na temat bycia
szczupłą, że nie jadłam w ogóle. Gra, którą toczyłam stawała się coraz
trudniejsza. W lustrze widziałam grubą osobę, a świat uważał, że się staczam.
Wciąż uważałam, że jestem za gruba.
Pamiętam jak raz spotkałam się z matką, po trzymiesięcznej przerwie. Zaczęła
płakać! Powiedziała do mnie: Sherry Marie, jesteś szkieletem! Co ty sobie robisz?
Co się z Tobą stało? Rozgniewałam się i powiedziałam, że ona chyba nie wie o
czym mówi.
Nadszedł dla mnie czas podjęcia decyzji o wyprowadzeniu się do Nevady. Po prostu
wiedziałam, że będę sławna. Miałam zamiar wyjść tam na zewnątrz i zostać odkryta.
Stanęłam w konkury i brałam udział w sesji zdjęciowej dla jednego z magazynów.
Jednak kiedy już osiągnęłam jakiś status, natychmiast go straciłam. Czułam się
samotna i pusta. Moja pasja życia zaczęła się rozpływać w ciemnościach, a ja nie
znałam ucieczki od tego stanu. Zaczęłam chorować; coraz gorzej radziłam sobie z
moją tolerancją dla małych wydarzeń w moim życiu. Moje dzieci mnie nie
rozumiały, a za każdym razem, gdy spoglądałam w lustro widziałam grubiutką
panienkę. Ocierałam się o krawędź życia i błagałam o śmierć. O co chodzi w tym
świecie? Po co on istnieje? Czemu tu jesteśmy? Czy szczęście istnieje?
Nienawidzę życia! Ludzie są tylko po to by niszczyć siebie nawzajem. Taki dialog
ciągle prowadziłam w myślach.
Zaczęły się dziać rzeczy, o których dzisiaj mogę wam tylko opowiedzieć. Te
zdarzenia były bardzo realistyczne i otworzyły mi oczy na prawdziwy powód
naszego istnienia na ziemi. Muszę wspomnieć, że wtedy nie chciałam już dłużej żyć.
Nie potrafiłam współgrać z resztą świata. Nie mogłam wytrzymać przebywania w
towarzystwie innych. Nie mogłam nawet wytrzymać głosu mojej własnej córki.
Rzadko wychodziłam z domu, a wszystkie zasłony miałam zasłonięte.
Wychodziłam tylko, kiedy musiałam, np. kupić jedzenie dla dzieci itd. Wtedy
miewałam przeżycia, które da się opisać w ten sposób: gdziekolwiek nie szłam, do
sklepu spożywczego, stacji benzynowej czy siłowni, ludzie podchodzili do mnie i
mówili, że Bóg kazał im porozmawiać ze mną. Działo się to coraz częściej, aż
wreszcie myślałam, że wariuję. Coraz częściej prosiłam Boga o śmierć.
Nie minęło dużo czasu nim zaczęły odwiedzać mnie duchy. Inaczej nie da się tego
powiedzieć - to po prostu prawda. Miałam kiedyś przyjaciela, który zmarł rok
wcześniej przedawkowując narkotyki. Scott był bliski mi i moim dzieciom, lecz
uciekał od bólu rzeczywistości w narkotyki. Duch Scotta zaczął odwiedzać mnie
codziennie i często. Błagał mnie bym nie dopuściła do tego, by stało mi się
to, co jemu. Dzielił się ze mną pięknem i swą wewnętrzną miłością jaką czuł do
tego świata. Mówił, że mogę dużo przekazać światu.
Niedługo odwiedził mnie inny duch z podobnym prostym przesłaniem. Byłam tu na
ziemi z jakiegoś powodu. Nie mogłam się poddawać. Duch tej kobiety był kiedyś
silną postacią tu w fizycznym świecie. Ale i ją ogarnęła samodestrukcja. To był
duch Marilyn Monroe. Pewnie teraz zastanawiasz się jak to było możliwe? Uwierz
mi - to prawda. Mogę tylko opisać moje doświadczenia i skutki, jakie na mnie
wywarły. A jej wpływ był tak silny, odwiedzała mnie o każdej porze dnia
na tygodnie przed moim NDE. Nie robiło różnicy w jakim pomieszczeniu się
znajdywałam. Przemawiała do mnie przez telewizor, w kuchni, na schodach, w moim
pokoju. Gdy włączałam telewizor w telewizji leciał program dokumentalny o jej życiu.
Mówiła mi o tym, czego ona nauczyła się w życiu. Mówiła, że jej życie było
podobne do mojego. Ona również szukała miłości i akceptacji ze strony świata.
Ona też żyła w ciemnościach będąc otoczona wpływowymi ludźmi w Las Vegas czy też
w innych częściach świata. Był to świat ciemności a status mogła ci zapewnić
uroda i zadawanie się z wpływowymi ludźmi. Opowiadała mi o swoich
doświadczeniach życiowych. Według niej jedynym rozwiązaniem jest miłość. Tylko
Miłość może być odpowiedzią dla ludzi i drogą do przetrwania. Mówiła, bym nie
dopuściła do tego, co stało się jej. Że wciąż mam szansę. Powiedziała też, że
Joe Dimaggio był miłością jej życia, kiedy przebywała na ziemi. No i opowiadała
mi o swojej miłości.
Wiem, że o tym, o czym pisze da się wiele powiedzieć. Zapewniam was; wtedy
myślałam, że wariuję. Wydarzenia, które miały miejsce na dwa tygodnie przed moim
NDE są do dziś drogie mojemu sercu. Niektórzy z was mogą tego nie pojmować, ale
to nic. Wiem, co jest częścią mnie. Był rok 1997, niedziela i rozgrywki
futbolowe. Spędziłam mnóstwo czasu w Las Vegas przyciągając do siebie wysoko
postawionych i wpływowych ludzi z Nowego Jorku. Przyjeżdżali do Las Vegas, a ja
spędzałam z nimi czas na obiadach i po prostu dotrzymywałam im towarzystwa.
Jeden z mężczyzn w tej grupie poprosił mnie w tamten weekend bym odwiedziła go w
jego apartamencie; chciał porozmawiać. Gdy się zjawiłam, otworzył drzwi i
poprosił bym usiadła. Gapił się mi prosto w oczy przez parę minut, to było dla
mnie trochę niezręczne. Później powiedział, Sherry, to wszystko jest w twoich
oczach - to, że kochasz i dbasz o ludzi - ale jesteś przestraszoną dziewczynką.
Nawet nie wiesz kim jesteś, prawda? Jesteś jasną gwiazdą! Chcesz od świata sławy
i fortuny. Ale dopóki nie zaczniesz trzymasz głowy wysoko w górze i mówić, że
nie obchodzi cię co świat o tobie myśli, nic nie osiągniesz. Nie będziesz nikim.
Bo zawsze będzie cię martwiła czyjaś opinia na twój temat. Bądź sobą! Spojrzałam
mu w oczy i mogłabym przysiąc, że patrzę w oczy Bogu. Po dwóch tygodniach
znalazłam odpowiedź w samozniszczeniu.
OPIS
DOŚWIADCZENIA:
13 lutego
1997 roku dano mi drugą szansę. Sygnał bym się obudziła. Już prawie straciłam
całe życie z powodu bulimii, anoreksji i narkotyków, pod wpływem których
doświadczyłam czegoś, co wy nazywacie NDE. Mnie, jak wielu innym ludziom, którzy
opowiedzieli podobne opowieści, pokazano i powiedziano, że dostaję drugą szansę
by wypełnić mój cel w życiu. Dano mi dar, którego nie da się opisać słowami i
nie da się wyrazić się mojej wdzięczności za niego. Cieszę się, że mogę wam to
teraz opisać. Mam nadzieję, że dotrze to do wszystkich ludzi, którzy najbardziej
potrzebują tego usłyszeć.
Odnalazłam
MIŁOŚĆ! Widziałam jak mój duch opuszcza ciało uwalniając się z materialnego
świata. Obserwowałam jak podróżuję tunelem światła, którego ciężko opisać
terminami fizycznymi. Doświadczyłam wszystkiego naraz: miłości, wolności,
uwolnienia, jedności nas wszystkich. Nagle znalazłam się w obecności potężnych
duchów otoczona miłością. Czułam jak mnie pocieszają i przygotowują na to, co ma
się stać. Ich miłość była tak spokojna.
Tam właśnie to źródło Boga komunikowało się ze mną. Był to rodzaj komunikacji
podobnej do komunikacji między ludźmi, ale znacznie silniejszej. Miałam
telepatyczna świadomość komunikacji. Słyszałam wszystko za pomocą zmysłów. Były
tam duchy ludzi, których znałam za życia, lecz zmarli przede mną - pocieszały
mnie. Była również grupa duchów-przewodników i nauczycieli, która miała dopomóc
mi w ukończeniu mojej wędrówki i spełnieniu swego celu na ziemi.
Nagle najsilniejsze źródło energii powiedziało mi, że mam jeszcze wiele do zrobienia na ziemi. Że jeszcze nie ukończyłam tego, co miałam zrobić i że dano mi dwa wyjścia: destrukcja, albo kontynuowanie mojej misji. Wtedy zobaczyłam też coś, co mogę dziś nazwać przeglądem swego życia. Wszystko, co przeżyłam jako człowiek na ziemi, aż do tego czasu. Wierzę, że było to coś w rodzaju dnia sądu opisanego przez biblię. Ale nie był żaden ogień, czy coś przerażającego. Tylko doświadczyłam samo-osądzenia się. Na nowo przeżyłam wszystko, zobaczyłam wszystkie swoje decyzje, wybory, miłość, nienawiść, gniew, wpływ na innych. Różnicą jest to, że w tych sytuacjach, w których wyrządziłeś ból innym, znajdujesz się wtedy sam. Odczuwasz, jak to jest czuć podobny ból.
Potem
powiedziano mi, że mam wybór - pozostać lub powrócić na ziemię i dokończyć swoją
misję. To była duża misja. Dowiedziałam się, że dano mi błogosławieństwo. Wtedy
ujrzałam jak przed moimi oczyma przesuwa się przyszłość, jakby film nakręcony by
zobrazować baśń, a wszystko, co zażyczyła sobie księżniczka - dostawała. Ja
miałam być przewodnikiem, uzdrowicielem zesłanym na Ziemię by utorować drogę dla
innych. Widziałam też film o kobiecie, wysłanej na ziemię po to, by pomagać
ludziom w znalezieniu w sobie własnej indywidualnej świetności. Miała się steć
popularna poprzez filmy, telewizję, wydawnictwa, bycie modelką. Zmieniła
spojrzenie świata na kobiety, na zachowanie sprawności fizycznej, dyktowała
trendy.
Ja miałam podróżować po świecie by stworzyć w kobietach świadomość i pomóc im
odkryć w samych sobie prawdziwą boskość. Moimi dziełami miały być ośrodki
zdrowotne dla kobiet i dzieci, fundacje humanitarne dla bezdomnych, dla ludzi w
ciężkim położeniu czy w potrzebie. Miałam mówić całemu światu o anoreksji,
bulimii, nadużywaniu narkotyków, zachowaniu trzeźwości oraz jak odkryć w sobie
tą wewnętrzną moc.
Pokazano mi również mężczyznę, który pojawiał się w moim życiu w tamtych dniach
przeżytych w ciemności. Nazywał się Phil.
Miałam mu opowiedzieć o tym co zdarzy się w jego życiu jak obierze konkretną
drogę. Że mnie dano również śmierć i destrukcję, a Phil stawał przed tym samym
wyborem, jak ja w świecie fizycznym. Kiedy opowiedziałam proroczo o wszystkim
Philowi to okazało się już za dużo!
Później zobaczyłam czemu wszyscy jesteśmy tu na Ziemi. A jesteśmy tu po to, by doświadczyć bycia człowiekiem. Dowiedziałam się, że gdyby chodziło tu o religię, to każdy miałby nadzieje, że religia wybrana przez niego była tą właściwą. Nie jesteśmy tu po to, by się zabijać. Mamy sobie pomagać by dostać się na wyższy poziom miłości. Ja miałam pozostawić po sobie trwałą pamięć, której świat nie zapomni. Przez całe życie uczono mnie, że grzech i szatan dopadnie mnie jeśli zrobię coś złego. To ludzie sami stworzyli sobie grzech i szatana. A na prawdę jesteśmy prawdziwą esencją Boga. My jesteśmy Bogiem którzy stwarza sobie Boga. "Jesteście Bogiem" Bóg w was żyje. Bóg przeżywa wszystko to, co my. Z nami. To jest właśnie wolna wola, największy dar tego, że możemy sami sobie stwarzać rzeczywistość. By doświadczyć siebie w największej i najwspanialszej wersji.
Naucz
świat się bawić, na nowo odkryć w sobie dziecko. Naucz dzieci kochać się
nawzajem i znajdywać w sobie siłę i umiejętność wykorzystania świetności w nich
drzemiącej. Ja oczywiście postanowiłam spróbować jeszcze raz. Ostatnią rzeczą,
jaką obserwowałam był mój powrót do ciała. Usłyszałam "Musisz pomóc światu
zrozumieć, że muszą dawać z siebie wszystko bez oczekiwania na rewanż. Miłość to
jedyna wartość jaka się liczy!
Gdy wyzdrowiałam, ludzie którymi się otaczałam przestali mnie rozumieć. A już w
ogóle nie mieli ochotę nawet próbować pojąć związku jaki istnieje między ludźmi.
Phil stwierdził, że jestem szalona i zaczął mnie nazywać Straszna Sherry.
Pokazano mi, że on ode mnie odejdzie, ale kiedyś gdzieś znów nasze drogi się
zejdą. Na miesiąc przed rozprawą sądową Phila opisałam mu co się na niej stanie.
Zgadnijcie co się stało! Wszystko potoczyło się tak, jak to opisałam. A to tylko
sprawiło, że Phil jeszcze bardziej się mnie bał.
Mimo, iż było to bolesne i ciężkie wzięłam na siebie odpowiedzialność za moje
postępowanie i za siebie. Straciłam włosy, przytyłam ze 100 funtów (ok. 45 kg)
do 187 (ok. 84 kg). Nie przyjmowałam do wiadomości, że to się kiedyś nie uda. Na
prawdę wierzyłam, że boskie obietnice się spełnią jak wrócę na ziemię. Świat się
ode mnie odsunął, śmiał się ze mnie, uznawał za obłąkaną. Mogę tylko opowiedzieć
jaki ból to sprawiało, ale błogosławieństwa, które otrzymałam nikt mi nie może
zabrać. Postanowiłam dać sobie spokój. Ale jak to uczynić, gdy doświadczam
rzeczy odwrotnych niż te, co mi obiecano podczas mojego przeżycia? Nagle
wyzdrowiałam, straciłam cały dobytek, a moje włosy wypadały z braku odżywiania.
Przybrałam prawie 90 funtów w dwa miesiące i wylądowałam na ulicy, bez domu, bo
moja rodzina uznała, że skoro sama posłałam sobie łóżko, to muszę się wyspać. To
co widziałam i czułam mi się nie podobało.
Stan
absolutnej rozkoszy, który doświadczyłam potem był uczuciem jedności ze
wszystkim, co istnieje. Negatywna energia pochodząca z moich przeżyć na tym
świecie była wyeliminowana w tym świetle. Byłam przepełniona miłością. Jak to
opisać? Trochę inaczej niż by powiedzieć, że to jak w filmie "Highlander".
Jestem wszystkim, wszystko wiem, jestem częścią wszystkiego. Od czasu jak
wyzdrowiałam i do teraz, moim darem było doświadczanie rzeczy mistycznych.
Możliwość bycia w harmonii z Wszechmogącym. Czym są te rzeczy mistyczne? To
wydarzenia w życiu, których nie da się wyobrazić. Może to być zupełnie błaha
sprawa, jak np. spotkanie kogoś i słuchanie jego słów jakby to Bóg je wypowiadał
bezpośrednio przez tę osobę.
Takim wydarzeniem, które mogę ze szczegółami opisać jest coś, co zdarzyło się w
6 tygodni po moim wyzdrowieniu. Było takie spotkanie dotyczące fitness w Palm
Springs. A mnie ledwo starczało pieniędzy by na nim uczestniczyć, ale pojechałam
mimo to. Sponsor spotkania dał mi 20 dolarów na benzynę, bym mogła wrócić do Las
Vegas. Zatrzymałam się by zatankować samochód i wtem dotarło do mnie, że nie
wiem jak wrócić do domu. Zapytałam mężczyznę, który stał po drugiej stronie
jezdni jak tam dojechać. Powiedział, że mam jechać autostradą nr 10.
Wtedy to wszystko było dla mnie nowe. Byłam jakby na nowo narodzonym dzieckiem.
Przez dobrą chwilę prowadziłam pogrążona w myślach, gdy ujrzałam napis
"Arizona". Pomyślałam Arizona! Spojrzałam na wskaźnik paliwa - kończyło się.
Wiedziałam, że na koncie nie mam ani grosza, więc zastanawiałam się co robić.
Zatrzymałam się na stacji by choć spróbować mojej karty bankomatowej. Nie miałam
dość pieniędzy. Więc co zrobiłam? Opowiedziałam swoją historię ludziom na stacji.
Tak, wielu myślało, że jestem wariatką. Wciąż byłam wtedy dość chuda. Niektórzy
rzucali mi po 67 centów, inni po 2 dolary. Wszystko przeznaczałam na benzynę
oczywiście. Ale nikt nie potrafił powiedzieć mi jak wrócić do Las Vegas.
Podczas swojego doświadczenia przemawiał do mnie duch. Mówił mi o wielkich
rzeczach, jakich dokonam w przyszłości. Że pomogę wielu ludziom odkryć w sobie
prawdę. A teraz byłam gdzieś w pustyni przez 10 godzin i coraz bardziej
błądziłam. Gdy zajechałam na stację benzynową, w głowie usłyszałam głos -
wypróbuj jeszcze raz karty. W tym momencie jakiś mężczyzna wrzucał mi 4 dolary w
ćwierćdolarówkach. Myślał, że się naćpałam! Powiedziałam, że ćpałam kiedyś, a
teraz życie jest dla mnie środkiem odurzającym.
Poszłam do sklepu na stacji benzynowej by
jeszcze raz spróbować karty bankomatowej. Dałam ją pracownikowi i okazało się,
że było tam jeszcze 13 dolarów na benzynę.
Znów wsiadłam do samochodu i jechałam przez jakiś czas aż nagle znikąd pojawiła
się stacja benzynowa. Na zewnątrz siedzieli dwaj starsi mężczyźni. Zatrzymałam
się i wybuchłam płaczem. Powiedziałam jednemu z nich, że się zgubiłam, że jestem
głodna, zmęczona i od nikogo nie dostałam dobrych wskazówek jak dojechać do domu.
Wgapiał się we mnie przez chwilę po czym spojrzał mi prosto w oczy i powiedział:
Zostałem wysłany by przekazać ci wiadomość. Brzmi ona: "Opowiedz swoją historię,
opowiedz ją spokojnie, nie bądź natarczywa, lecz zostaw na zawsze przykład dla
świata, a świat nigdy cię nie zapomni." Znów się rozpłakałam. Nie wiedziałam co
o tym wszystkim myśleć. Mogłam opowiedzieć wiele historii o tego typu
zdarzeniach w moim życiu, ale ta jest tylko małym przykładem tego, co się dzieje
w naszym życiu. To wszystko nam umyka albo po prostu lekceważymy to uznając za
nierzeczywiste.
Zdałam sobie sprawę, że to całe wypieranie się, wina i zwłoka muszą się skończyć. Musiałam wziąć życie w swoje ręce. Dostałam dar, była nim druga szansa. Chodziło o zobowiązanie się przed sobą.
Są dwa
czynniki, które nas motywują: poszukiwanie przyjemności i unikanie bólu. To jest
takie ukryte wyjaśnienie wszystkich naszych zachowań. Nowy plan życia się
realizuje. Twoje postrzeganie decyduje o twoim wzroście - albo go hamuje, albo
wspomaga. Ja musiałam się obudzić i dobrze się sobie przyjrzeć. Cały świat na
mnie czekał. To już był czas zacząć na prawdę żyć i cieszyć się życiem. Zaczęłam
patrzeć na swoje położenie jak na wyzwanie. Niektórzy myślą, że zmienić coś jest
trudno. Wierzą, że zmiana to negatywny aspekt życia. Motywacja oznacza bycie w
ruchu! Posuwanie się naprzód, nie zastój.
Prawdziwym wyzwaniem było dla mnie trzymanie się mojego celu. Gdy się spojrzy na
życie i wszystkie wyzwania jakie są nam stawiane jak na próbę, to zauważyć można,
że wszystko, z czym musisz sobie dać radę pozwala ci się rozwijać. Zaczęłam
podejmować osobiste decyzje, a nie takie podyktowane strachem czy potrzebą.
Zrozumiałam, że nie trzeba cudu, takiego jaki przeżyłam, by dokonać zmiany.
Potrzeba wiary, chęci zaufania sobie i zaangażowania w robieniu czegoś nowego.
Dane nam jest rozwijać się mentalnie, fizycznie, emocjonalnie i duchowo. Jak
powiesz sobie, że zmiana jest czymś złym, psujesz sobie przyszłość. Zapamiętaj:
" Jak ciągle robisz to samo, ciągle będziesz dostawał to samo." Więc nie
ustałam.
Pracowałam nad tym ciężko by nauczyć się kochać i akceptować swoje wnętrze. Nie
było to łatwe; to wymaga wysiłku. Trzeba pozwolić sobie być człowiekiem. Trzeba
mieć świadomość, że się umie, że to jest możliwe i mieć chęć. Wpoiłam sobie, że
zwyciężę nadwagę i wszystko inne. Wszystko robiłam po kolei. Moim marzeniem jest
być wzorem postawy dla kobiet i dzieci oraz pomóc ludziom zrozumieć, że wszystko
da się osiągnąć w każdym wieku, jeśli tylko chęć płynie z serca i w to się
wierzy. Gdy będziesz gotowi, znajdą się nauczyciele. Przyszli pojedynczo.
Chciałabym
podziękować mojemu drogiemu przyjacielowi Georgeowi Snyderowi, założycielowi
konkursu
Galaxy dla kobiet (zawody kulturystyczne).
Pojawił się w mym życiu i poświęcił swój czas na edukowanie kobiet jak ćwiczyć
by w ten sposób przekazywać wiedzę potrzebną w osiągnięciu swoich celów.
Więc proszę Was, poświęćcie trochę czasu na wejrzenie wewnątrz swojego serca i
zrozumienie, że każdy z nas jest na innym poziomie rozwoju. Jaki chcecie dawać
przykład społeczeństwu? Gdybyście dziś mieli odejść, czy udało wam się osiągnąć
to, co zaplanowaliście? Po to jestem - ja Sherry G., znów tutaj 5 i pół roku
później. Zgubiłam 70 funtów dwa lata temu. Ukończyłam swój pierwszy w pełni
oparty na naturalnych metodach show kulturystyczny. Uplasowałam się na 1.
miejscu jako Miss Fitness i wygrałam konkurs "World Natural Ms. Figure 2000" jak
również spełniłam wiele innych swoich marzeń.
Wreszcie nauczyłam się być sobą za wszelką cenę. Ufam swojej wyższej sile, która
poprowadzi mnie przez wszystkie okoliczności. Otaczam się ludźmi światła, którzy
chcą wyjść na zewnątrz i podjąć się tej ważnej misji bycia wzorem w nowym
milenium i pomocy w stworzenia świata nieskończonej miłości. Ostatnio podjęłam
decyzję o otwarciu centrum uzdrowiskowego dla kobiet i centrum odmłodzenia,
które mają na celu pomaganie w utrzymaniu kondycji i przynoszenie wiele radości
i wyzwań dla ducha.
Już dobre 5 lat minęło, a ja idę za głosem serca. Teraz wiem, że to wszystko
zdarzyło się z określonych powodów. Jak mogłam stać się tak piękną kobietą gdy
wyzdrowiałam? Musiała przeżyć doświadczenie, wyzdrowieć i dorosnąć by
opowiedzieć o przesłaniu. Dziś zdaję sobie sprawę, że nie muszę nikogo
przekonywać o prawdziwości tego, co mi się zdarzyło. Mogę zaoferować nadzieję,
przekazać przesłanie i nauczyć ludzi, że niesamowite możliwości drzemią w ich
wnętrzu.
Czy byłeś pod działaniem
jakichkolwiek leków bądź substancji, które mogły mieć potencjalny wpływ na Twoje
przeżycie?
Tak
Wyjaśnienie: Narkotyki, wpływ anoreksji i bulimii.
Czy Twoje
doświadczenie trudno opisać słowami?
Nie
Czy w czasie tego doświadczenia istniało zagrożenie Twojego życia? Tak
Opisz: Nie przyjmowałam żadnego jedzenia przez długi okres. Miałam palpitacje serca i małe ataki serca.
Jaki był
Twój poziom świadomości i czujności podczas doświadczenia?
Byłam całkowicie świadoma
i czujna!
Czy doświadczenie było w jakiś sposób podobne do snu?
Nie zupełnie. Było bardzo wyraźne - nie mogło być wyraźniejsze.
Czy doświadczyłeś oddzielenia swojej świadomości od ciała?
Tak
Opisz swój wygląd zewnętrzny (formę) będąc poza ciałem:
Widziałam jak wychodzę z ciała i wracam do niego.
Jakie uczucia towarzyszyły doświadczeniu?
Miłość tak mocna, że nie da się tego wyjaśnić.
Czy
słyszałeś jakieś niezwykłe dźwięki lub odgłosy?
tak, były to głosy
dodające otuchy
Czy przechodziłeś przez tunel lub jakąś zamkniętą, ograniczoną przestrzeń?
Taks
Proszę opisać: Poruszałam się tunelem - doskonałym tunelem miłości. To była wolność, swoboda i wszystko to, co człowiek by sobie zamarzył.
Czy
widziałeś światło?
Tak
Opisz: Światło było siłą, energią która dotykała swą mocą, miłością i wiedzą absolutną.
Czy
spotkałeś lub widziałeś inne istoty?
Tak
Proszę opisać: tak, było tam wiele dusz, moja babcia, Bóg - najsilniejsza energia. Była też grupa duchów, które podróżowały i były ze mną na ziemi. Wspólnie z nimi czułam miłość, otuchę jak i również doświadczyłam destrukcji. Moja babcia powiedziała mi, że była przy mnie w dzieciństwie by mnie chronić i się mną opiekować.
Czy
doświadczyłeś przeglądu swojego dotychczasowego życia?
Tak
Proszę opisać: Oglądałam przegląd swojego życia. Wszystkie moje życiowe doświadczenia. Moja zniszczenie i odnowa. Radość, ból jaki sprawiłam innym. Ale widziałam to wszystko z ich perspektywy.
Czy zaobserwowałeś lub usłyszałeś cokolwiek dotyczącego ludzi lub wydarzeń
dookoła, co mogło być później zweryfikowane?
Brak odpowiedzi
Opisz: Oglądałam swoją przyszłość. Zweryfikowane może być tylko to, że jestem dziś tym kim jestem, a wszystkie zdarzenia, jakie tam zobaczyłam się zdarzyły.
Czy widziałeś bądź odwiedziłeś jakieś piękne lub wyróżniające się miejsca, poziomy lub wymiary? Tak
Opisz: Pokazano mi szósty wymiar. To jest miejsce uzdrowienia.
Czy
miałeś poczucie innej, odmiennej przestrzeni lub czasu?
Nie jestem pewna
Proszę opisać: Realności tego miejsca nie da się zapomnieć. Nikt ci tego nie odbierze. Nie ma znaczenia, że myśli, że jesteś szalony. Wiesz co wiesz, słyszałeś, co słyszałeś.
Czy
czułeś, że masz dostęp do jakiejś szczególnej wiedzy, znałeś uniwersalny
porządek i/lub cel we wszechświecie?
Tak
Opisz: Pokazano mi dlaczego jesteśmy tu wszyscy. Powiedziano mi dlaczego mamy się zjednoczyć tu na ziemi. To czas, byśmy wszyscy byli razem i sobie pomagali. Pokazano mi, że JESTEŚMY BOGIEM, KTÓRY PRZEŻYWA BOSKIE DOŚWIADCZENIE.
Czy
dotarłeś do jakiejś granicy lub ograniczającej struktury fizycznej?
Nie jestem pewna
Opisz: Dano mi tylko wybór pomiędzy przekroczeniem granicy albo drugiej szansy powrotu i dokończenia swojego zadania.
Czy
stałeś się świadomy przyszłości?
Yes
Opisz: Pokazano mi jakie jest moje zadanie. Jaka jest moja misja tu na ziemi.
Czy
miałeś możliwość zadecydować czy powrócisz do własnego ciała?
Tak
Proszę opisać: Dano mi wybór.
Czy po swoim doświadczeniu otrzymałeś jakiekolwiek psychiczne, paranormalne lub inne dary, których nie posiadałeś przed doświadczeniem? Tak
Opisz: Doświadczam rzeczy mistycznych regularnie. Aż do dziś.
Czy po
Twoim doświadczeniu zmieniły się Twoje wierzenia, poglądy, stosunki do
niektórych spraw?
Tak
Opisz: Odczuwam miłość do wszystkich
Jak doświadczenie wpłynęło na relacje z innymi ludźmi, na Twoje codzienne życie,
praktyki religijne, karierę itp.?
Po tym doświadczeniu
dorosłam. Dało mi odwagę stawania twarzą w twarz z przeciwnościami. Dowiedziałam
kim pewnego dnia zostanę i nauczyłam się akceptować świat za to jaki jest.
Czy opowiadałeś innym o swoim doświadczeniu?
Tak
Opisz: Na początku straciłam wszystkich. Otaczający mnie ludzie nazywali mnie idiotką, śmiali się ze mnie i pluli na mnie. Szykanowali mnie i opuścili. Moja rodzina powiedziała, że jak sobie posłałam tak się wyśpię. Moja mama była przerażona, bo jej system wierzeń polegał na proszeniu Jezusa Chrystusa o wybaczenie za grzechy by dostać się do nieba. Powiedziałam jej, że doświadczmy boskości, że Bóg jest wszystkim co istnieje. Niektórych ludzi to poruszyło, a niektórzy myśleli, że jestem pomylona.
Wierzę, że tak silnie odczuwam mistyczność dlatego, że mam oczy szeroko otwarte, a moje zadanie na ziemi wymaga dużo odwagi.
Jakie emocje odczuwałeś po doświadczeniu?
Samotność
Jaka była najlepsza i najgorsza część Twojego doświadczenia?
Najlepszą częścią była
druga szansa i poznanie swojego celu życia. Najgorszą - zdanie sobie sprawy, że
nie wiedziałam kiedy to wszystko, o czym się dowiedziałam, się wydarzy i kiedy
stanę się to kobietą kochającą świat i pomagającą ludziom tak chętnie.
Myślałam, że to stanie się zaraz jak się obudzę. Dlatego zostałam bezdomną.
Powiedziano mi, że będę miała wszystko, co potrzeba, by pchnąć świat do przodu.
Miałam stać się zamożną kobietą i wiedzieć jak wykorzystać te pieniądze by
pomagać ludziom. Byłam zmieszana pod wpływem tego doświadczenia. Całym sercem
wierzyłam, że to się stanie. Po prostu nie wiedziałam kiedy.
Dziś wiem, że wszystko staje się odwrotnie do tego, co zobaczyłam. Jak mogłam opowiadać o składnikach potrzebnych do mojego ciasta, jeśli go nie smakowałam? Byłam bezdomna, uzależniona od narkotyków, miałam anoreksję i bulimię. Byłam otyła, straciłam włosy, matkę córkę. Zdobyłam pieniądze i je straciłam. Mieszkałam chyba wszędzie, żyłam z mężem-alkoholikiem, doświadczyłam przemocy rodzinnej. To chyba wszystko.
Czy Twoje
życie zmieniło się po tym doświadczeniu (na jego skutek) w jakiś specjalny
sposób?
Tak
Opisz: Osiągam wszystko, co mi pokazano. Dzień po dniu. Oznaki tego są najsilniejsze, gdy żyję chwilą i się nie boję.
Czy po doświadczeniu inne wydarzenia w Twoim życiu, leki lub substancje wywołały takie samo przeżycie lub jego część? Brak odpowiedzi
Czy
informacje, które tu podałeś i odpowiedzi, których udzieliłeś w pełni i
dokładnie opisują Twoje przeżycie?
Tak