NDERF Home Page Nadesłane przeżycia (NDE) Napisz o swoim przeżyciu

DBS Derry


OPIS DOŚWIADCZENIA:

Miałam doświadczenie bliskiej śmierci po tym jak przezylam niemal śmiertelny wypadek samochodowy, co oznaczało, że doznałam urazu głowy , w skutku czego moj oddech zatrzymał sie, a ja otrzymałam sztuczne oddychanie , a następnie zapadłam w śpiączkę. Ponieważ obudziłam się z mojej śpiączki , miałam wyraźne wspomnienie mojego doświadczenia bliskiej śmierci , w czasie, gdy byłam po drugiej stronie - w niebiańskim królestwie.

Pamietam,ze byla tam blyszczaca mgla ktora wszystko przenika.Swiatlo bylo doslownie wszedzie;przenikalo mnie!Przypominam sobie jak spojrzalam na moja dlon a swiatlo ja przeniknelo!Widzialam ze moja reka jest przezroczysta ale wcale nie zadziwilo mnie to.Kiedy przechadzalam sie z niebianska Osobowoscia,jego twarz swiecila sie tak przejrzyscie ze az nie potrafie opisac.Wiedzialam ze ze ta rajska Osoba byl sam JEZUS;pomimo ze nie powiedzial mi kim jest,wiedzialam po prostu.Pamietam ze szlam razem z NIM jednak nie szlismy w sposob fizyczny.Mozna by to opisac , że unosilismy się nad nad przestrzenia bez dna.Cokolwiek i wszystko miało obudowę nieopisanej bieli i bylo jasniejsze od najjaśniejszego światła.Moglam również zobaczyć najjaśniejsza zieleń roślin. Widziałam wodę i promienny blask, który obejmował po prostu wszystko . Woda była nieskazitelnie czysta i krysztalowa. Pamiętam , że chciałam pić wodę i pochylilam się nad potokiem by zaczerpac dlonia wody, która płynęła przez ten ogród , przez który wlasnie sie przechadzalismy.Gdy probowalam nabrac wody do reki ona doslownie przez nia przenikla i mowie doslownie-dlon nie byla mokra.JEZUS zatrzymal sie i obserwowal mnie przez chwile gdy schylalam sie po wode.Czulam jego oczy na sobie.Moje pragnienie tej wody nawet jeśli nie udalo się jej nabrać i napić , zniknąl.Nie mogę opisać uczucie ktore miałam kiedy przechodzila woda przez ręke - i nie czułam jej mokrej. Poczułam przemożną chęć odkrywania wszystkiego o tym ogrodzie.Podczas tego pobytu w przestrzeni powietrznej powyżej, mowilam - ale to nie było nasze usta , przez które sie komunikowalismy. Jego osobowość promieniowała w absolutnej sprawiedliwości i jego światło świeciło wokół niego i spadło na mnie. Uśmiechnał sie niesamowitym urokiem i troska o mnie - dbał o mnie.Uczucie spokoju jest nie do opisania ktore czulam.On dal mi wybor albo powrocic na ziemie by prowadzic dalej moje zycie albo zostac z nim w niebie.Obydwoje wiedzielismy ze powroce na ziemie by mi samej i innym sluzyc pomoca.

ON wiedzial ze w ciele,ktore nie okazuje jakichkolwiek reakcji -nie chce byc uwieziona-niezdolna do jakiejkolwiek komunikacji.Jego spojrzenie pelne milosierdzia w Jego oczach gdy na mnie spojrzal,napelnil moje serce szczesciem-teraz gdy opisuje te chwile,odczuwam calkowite szczescie jak wtedy.

Nie wiem jak znalazlam sie w takim stanie ale nagle ujrzalam mojego meza gdy trzymal mnie za reke i przemawial do mojego niezdolnego ciala.Odczuwalam jakbym byla w tym pomieszczeniu-jednak widzialam go inaczej niz przez moje oczy. Poczułam silne pragnienie , że chcę wrócić na ziemię i pragnienie by znowu dzielic się i żyć swoim życiem z mężem, chcialam zebym mogła komunikować się z nim i mu pomóc . Bóg wysłuchał pragnienia mojego serca.

Nastepnie co sobie przypominam to to ze bylam znowu w moim ciale,"uwieziona"-a inni w tym czasie zajmowali sie moim cialem.Przypominam sobie ze moglabym wypowiedziec co mysla wlasnie siostry podczas gdy dotykaly mojego ciala.Wiedzialam ze mysla ze przez ich dotyk moge umrzec albo zyc.Myslaly ze zajmuja sie zmarla juz osoba,ze duch juz pewnie wyszedl z tego ciala.Tak chcialam krzyknac "patrzcie,ja zyje".Rozluznilam sie troszke i zaufalam tym ludziom wiecej gdy poczulam ze wiedza ze powrocilam do mojego ciala i ze mam jeszcze szanse by nadal zyc.Wyglada na to ze moglam odczytywac ich mysli.

Przypominam sobie ze podczas mojej gosciny w niebianskim raju jako duch moglam sie telepatycznie komunikowac.Frustruje mnie teraz ze nie potrafie odczytac mysli innych a oni moich.Rozmowa przez usta jest fizyczna (i ciezka ze tak powiem).Język , który jest używany na całym świecie , tworzy bratnie dusze - tu na ziemi - można doświadczyć tego zjawiska głównie w romantycznych związkach. Dla niektorych brzmi to nie do uwierzenia,mistycznie dla ludzi , którzy nigdy nie doświadczyli takiej duchowej łączności .

Komunikacja na poziomie duchowym jest bardzo gleboka,jest wielkim blogoslawienstwem.

 

A teraz dokladna wersja

Przezylam doswiadczenie bliskiej smierci po powaznych skaleczeniach poprzez prawie smiertelny wypadek,ktory wstrzymal moje funkcje oddechowe tak ze musieli mi podac sztuczne oddychanie a ja zapadlam w spiaczke.Gdy juz przebudzilam sie z spiaczki,potrafilam sobie przypomniec czas gdy przebywalam po drugiej stronie zaslony w niebianskim raju.Byla tam swiecaca mgla ktora przenikala wszystko.To swiatlo bylo wszedzie i przenikalo wszystko.Przenikalo wszystko i nawet mnie!Pamietam ze ogladalam moja dlon a swiatlo przenikalo przez nia.Widzialam ze moja reka jest przezroczysta ale wcale mnie to nie zadziwilo.Gdy przechadzalam sie z niebianska Osobowoscia zauwazylam w niej jasnosc ktora slowami nie potrafie opisac.

Wiedzialam ze ta niebianska postacia jest JEZUS,bo rozpoznalam go jako zaufanego przyjaciela.Nie przedstawil mi sie-bo nie bylo to konieczne.Przechadzalam sie z JEZUSEM,jednak nie cielesnie,najlepiej jak potrafie to przekazac to tak ze poruszalismy sie przez srodek powietrza,unosilismy sie ponad powierzchnia cudownego ogrodu .Wszystko w tym ogrodzie jasnialo biela i jasnoscia.Widzialam przejrzysta zielen roslin.Widzialam wode ktora otaczala swiecaca obloka a bulgotanie wody bylo jak muzyka-ten strumyk potrafil spiewac!Ta woda byla szklano przejrzysta!Pamietam ze chcialam napic sie wody z strumyka ktory plynal poprzez ten ogrod po ktorym sie przechadzalismy.Gdy probowalam zaczerpnac wody do reki,ona przeniknela przez nie a ja nie bylam wcale mokra!JEZUS zatrzymal sie i spojrzal na mnie podczas gdy probowalam sie na prozno napic tej wody.Czulam jego wzrok na sobie.Moje pragnienie wody ktorej nie potrafilam nabrac i przyblizyc do ust by pic,zniknelo w tej samej chwili.Nie potrafie nawet opisac moich uczuc gdy woda przenikala a ja nie bylam mokra.Czulam tylko ze bardzo chce dowiedziec sie wiecej o tym ogrodzie.Gdy rozmawialm z JEZUSEM,nie czynilam tego slownie jednak wiedzialam ze rozmawiamy ze soba.Jego osobowosc byla otoczona bardzo jasnym swiatlem ktore odczuwalam wokol siebie i ktore powracalo do NIEGO.On emanowal miloscia i martwil sie o mnie,czuwal przy mnie.Uczucie spokoju ktore odczuwalam jest nie do opisania.Sama moglam zadecydowac czy chce na nowo podjac zycie czy zostac z NIM w niebie.Wiedzielismy jednak oboje ze moj powrot na ziemie bedzie walka i cierpieniem wiec powiedzialam mu ze wroce zpowrotem jesli bede potrafila sobie pomoc samej i innym.Wiedzial ze nie chce wrocic uwieziona w ciele ktore nie jest w stanie reagowac albo komunikowac sie.Jego spojrzenie przepelnione miloscia ,napelnil mnie doskonala radoscia i szczesciem i gdy sobie to jeszcze raz przypominam,odczuwam ta chwile jak wtedy.Potem nie wiem juz co sie ze mna dzialo a moja pamiec zaczyna sie dopiero gdy jestem w szpitalnym pomieszczeniu i obserwuje mojego meza ktory trzymal moja dlon i przemawial do mojego ciala.Spogladalam na niego z jakiegos okreslonego miejsca a nie przez moje oczy.Zauwazylam ze w lozku lezy moje cialo jednak mnie w nim nie bylo,spogladalam na niego z gory.Podczas gdy obserwowalam ta scene poczulam silne pragnienie aby powrocic na ziemie i podjac sie wspolnego zycia z mezem,gdybym mogla sie z nim komunikowac i tez mu pomoc.Zostalam zrozumiana i wysluchana.Nastepnie co sobie przypominam to to ze bylam na powrot zamknieta w moim ciele podczas gdy inne osoby obslugiwaly moje cialo.Pamietam ze moglam im pozniej powiedziec co myslaly pielegniarki podczas gdy mnie dotykaly.Myslaly ze umre albo bede zyc ,zalezne od ich dotyku.Myslaly ze wlasciwie zajmuja sie ,zmarlym juz cialem,cialem w ktorym juz nie ma ducha..Probowalam krzyczec:Patrzcie-ja zyje!Jestem tu!Powracam do nowego zycia! Potem uspokoilam sie bo zaufalam tej osobie bo wiedzialam ze ona wie czuje ze zajmuje sie zywym czlowiekiem.Podczas mojej obecnosci w niebie,pobycie w ogrodzie z Jezusem ,komunikowalam sie telepatycznie.To bylo bardzo proste,nie wymagalo zadnego wysilku,myslisz po prostu o czyms a ta mysl laduje u innego.Rozmowa ustna jest ciezka i frustrujaca a czesto tez zostaniesz zle zrozumiany i ta osoba zle rozumie co chcesz przekazac,co wlasciwie chcesz powiedziec.Komunikacja duchowa jest ale rowniez praktykowana w naszym zyciu,poprzez te same bratnie-dusze,dusze te maja czesto komunikacje "z ducha do ducha".

Porozumienie sie na poziomie duchowym jest glebokim przezyciem.Mysle ze mam ten duchowy podarunek od czasu mojego DBS i moge go uzywac a jest to blogoslawienstwem.Czuję wielką potrzebę komunikacji na poziomie duchowym z innymi a ścieżka przez co jestem w stanie komunikować się w taki sposób jest pisanie .Musze sie sama duchowo przygotowac zeby byla mi mozliwa komunikacja duchowa.Mam czas na to gdy pisze w domu,bez zadnego roztargnienia.Jestesmy tacy jak myslimy.Uważam ze banalne myśli rozpraszaja , rzadko oglądam telewizję , a gdy to tylko programy , które produkują dobre myśli.Slucham tez innej muzyki niz wczesniej i czuje sie przyciagana do ponadziemskich eterycznych spraw.Moje DBS zmienilo mnie,pragne sprawiedliwosci a brzydze sie zlem.Jestem nawet wdzieczna za moj wypadek nawet jesli moje fizyczne funkcje ciala zmienily sie na gorsze jednak moje duchowe za to sie rozbudzily!Od czasu przebudzenia z spiaczki czuję w sobie postawę " spokoj pełen nadziei ". Uważam, że jednym z powodów, dlaczego teraz wróciłam , żeby Ziemia była , że powinnam dać świadectwo , że świat duchowy jest prawdziwy i piękny i ze JEZUS istnieje,to co powiedzial podczas swojego zycia na ziemi ze jest naszym bratem , my znamy Go bardzo dobrze jako przyjaznego brata w duchowym swiecie.Ta wiedza dotyka kazdej czesci mojego swiata i pragne podzielic sie tym z swiatem.Mysle ze wlasnie dlatego powrocilam by dluzej tu pozyc-wszystkim o tym rozpowiedziec ktorzy chca o tym sluchac.

Przy wypelnianiu kwestionariusza.....na pytanie 27 chcialabym odpowiedziec,ale nie umiem skopiowac i dolanczyc,wiec sproboje inaczej.....

Mysle ze moj opis doswiadczenia okaze sie pomocny dla ludzi z obrazeniami mozgu,pacjentow i personelu ktory opiekuje sie i zajmuje rehabilitacja.Opowiem wiecej o moim procesie wyzdrowienia i jako pierwsze male podstawowe informacje.

Jestem dyplomowana pielegniarka.W dzien wypadku prowadzilam mojego 16 letniego syna do osrodka egzaminujacego prawo jazdy gdzie mial podjac 2 probe,bo pierwsza oblal.Z urzedu pozwolilam prowadzic mu samemu,po drodze mielismy sie zatrzymac przy starym mustangu ,mial byc dla niego zakupiony.Po tym mial zajecia w szkole a ja mialam odwiedzic paru pacjentow ktorzy czekali na mnie w swoich domach.Pracowalam dla organizacji w Las Vegas ktora opiekuje sie pacjentami w domach.Zamiast pracy i odwiedzin u nich,zycie moje obrocilo sie tego dnia na zawsze.Podczas naszego powrotu do domu,dojechalismy do 4 krotnego rozjazdu ze skrzyzowaniem.W tym samym czasie ,na ulicy obok pedzila ciezarowka napelniona po brzegi zwirem.Moj syn myslal ze to on ma pierwszenstwo a ciezarowka powinna sie zatrzymac.Ciezarowka jednak jechala dobrze droga, która pozniej została zmieniona przez moj i kilku innych wypadków do ktorych doszło juz tutaj.Wiec Clint skrecil nasz samochod przed ciezarowka ktora nie potrafila sie juz zatrzymac i rzucila nas 27 metrow do przodu.Ciezarowka zniszyczyla strone kierowcy mojego nowego auta Chevy Prism (dopiero mial 3 tygodnie ),moj syn nie mial zalozonego pasa bezpieczenstwa i ja tez nie.Policja jednak potwierdzila nam ze gdybysmy byli zapieci, zadne z nas by nie przezylo-on bylby nim uduszony i zabity a ja zostalabym zabita bez zadnej widocznej rany na zewnatrz..Wiec ciezarowka rzucila nami daleko zanim sie zatrzymalismy,mysle ze wycieli nas z auta.Nie mam zadnych wspomnien z wypadku.Ostatnie co wiem z tego dnia ze dzwonilam do mojego szefa na komorke podczas gdy czekalam jeszcze na Clinta ktory wlasnie zdawal prawko w moim samochodzie.(mialam dogladnac pacjentow w ich domach jak i w innych instytucjach)

Jak widzicie,jestem bardzo produktywna,pracowita osoba!

Clint miał nieokreślone urazy, cierpiał na dusznośc, złamane żebro i złamanie kręgu szyjnego po lewej stronie.Pamieta swoja podroz do szpitala.Ja mialam ciezki uraz i musieli mnie przywracac do zycia jeszcze na miejscu i tez podczas gdy wiezli mnie Trauma-Center gdzie przygotowywali juz operacje na Hemothorax (zakrzep krwi) w mozgu i ciezka rane w podbrzuszu.Powiadomili mojego meza w pracy a on poinformowal o moim wypadku moj zaklad pracy,takze przyslali inne pielegniarki do moich pacjentow ktorzy juz przeciez na mnie czekali.Pielegniarki z moich zakladow przyjechaly pozniej do mnie do szpitala i mialy wglad do mojej akty choroby ,wiedzialy jak ciezki byl moj stan i ze jestem bliska smierci.Szpitalny kaplan zaprosil pielegniarki i inne osoby do kosciola luteranskiego na modlitwe.Wiedzialam kto przyszedl bo pozniej podarowano mi ksiege z wpisami.Wpisali sie tam wszyscy odwiedzajacy ktorzy modlili sie za mnie i wpisali podnoszace na duchu slowa.

Wszystkich czlonkow mojej wspolnoty kosciola proszono by odmawiali za mnie modlitwy i poscili w ten sam jeszcze dzien.Moi rodzice zyjacy w Utah (sa pracownikami swiatyni, kosciola mormonow)wpisali moje dane na liste modlitw wszystkich swiatyn zachodniej czesci USA i wszyscy w kosciele modlili sie za mnie.Poprzez modlitwe czlowiek dostaje mocna sile ktorej mozna sie uchwycic!

Mamy tu na ziemi dobre sily!

Duzo ludzi pyta sie jakie mialam odczucia natychmiast po wybudzeniu z spiaczki-3 tygodnie po wypadku.To co czulam to wspaniale uczucie sily poprzez mysli wszystkich ludzi ktorzy wspierali mnie modlitwa i myslami.Czulam Jego milosc i wspolczucie i mysle ze ta komunikacja poprowadzila mnie do tego wspanialego doswiadczenia z CHRYSTUSEM w niebianskim ogrodzie.

Nie stawiam juz pytan czy niebo istnieje i czy zycie CHRYSTUSAi jego doswiadczenia przez ktore musial przejsc i czy Stworzyciel jest prawdziwy-JA TO TERAZ WIEM!Tak samo jak przeciez wiem ze urodzilam 5 dzieci.Moje swiadectwo dla CHRYSTUSA pali sie we mnie gdy o NIM mysle,gdy mam wizualne wspomnienia z NIM,gdy ON na mnie spojrzal w niebianskim ogrodzie.Milosc i jego wyraz w JEGO oczach przemawialy jak bardzo jestem mu wazna i za kazdym razem moje uczucie przerasta mnie gdy zbyt dlugo plawie sie w tych myslach-odczuwam ponadludzka,emocjonalna sile.Od czasu wypadku mam przejrzyste i otwarte emocje,duzo z ludzi mysli tylko ze jestem emocjonalnie nierozwinieta,jak dziecko.Jestem niewinna,emocjonalna,mowie co mysle,jestem bardzo szczera jednak nie powiedzialam nigdy czegos okropnego albo cos co mogloby inna osobe skaleczyc.Tylko moje uwagi dziwia ludzi i czesto nie wiedza co o mnie myslec.Moj maz broni mnie i chroni i jest szczesliwie zdziwiony gdy cos mowie albo czynie.Czesto powtarza ze stracilam moja ostroznosc ktora mialam wczesniej gdy komunikowalam sie z innymi ludzmi,mowi ze moja naiwnosc jest oswiezajaca.Modlę się codziennie teraz z duchem i robię swoje podszepty, do kogóż mam mówić i na jaki temat, a kto jest zaniepokojony sposobem świata,kto bedzie mnie sluchal i zebym rozpoznala czy sluchajacy majo dobra motywacje.Prawie caly miesiac spedzilam na rehabilitacji w Rehab-Center zaraz po wybudzeniu.Potem przeniesli mnie na 2 dni do szpitala.Przekazali mojemu mezowi jaka terapie bede potrzebowac,fizyczna terapie,terapie mowienia,i terapie powrotu do mojej pracy i ze to wszystko pozwoli mi powrocic do mojej swiadomosci.Moi rodzice przyjechali z Utah by pomoc w mojej pielegnacji mnie,moj maz musial nadal pracowac.Pzez te wszystkie terapie moglam powrocic wkrotce do domu,rodzice mieli zostac az nie bede potrzebowala ich pomocy a ja chcialam jeszcze terapie ktore dostalam w domu od pielegniarek z moich 2 zakladow pracy,liczyly sie one do moich przyjaciolek.

W domu bylam poddawana wszystkim terapiom.Chodzilam naokolo domu,cwiczenia ruchu,spacery z moim fizjoterapeuta po osiedlu,rzucanie pileczka,podnoszenie ciezarkow lewa reka podczas cwiczen.Czwiczenia stawaly sie z biegiem czasu coraz trudniejsze gdy podjeto rehabilitacje tak abym mogla powrocic do zycia zawodowego.Duzo z nich bylo dla przypomnienia,rece/oczy/treningi koordynacja a pomiedzy ich wizytami cwiczylam poprostu sprzatajac mieszkanie,tak jak potrafilam zamiast nieczynnie byc przywiazana do lozka,rozzalajac sie nad soba bo nikt do mnie nie zajrzy gdy macham dzwonkiem by sie ktos zlitowal i zaprowadzil mnie do ubikacji.Wszyscy zbierali sie przy mnie ,moj ojciec rozmasowywal mi kazdego ranka moje bolace miesnie gdy wychodzilam z wanny przy naszej sypialni poczym wychodzilismy razem na spacer-i to codziennie-przez caly czas do kiedy trwaly wszystkie inne terapie.Moj siostrzeniec jest kregarzem (chiropraktiker),mieszka w Laughlin,jego przyjaciel jest tu na miejscu w Las Vegas i prowadzi swoja ordynacje od 3 miesiecy.Mialam z nim spotkania 3 razy w tygodniu przez miesiac,pozniej raz tygodniowo.Moi rodzice zostali caly miesiac,po czym bylam juz tak sprawna ze moglam sie sama poruszac po domu .Siostry z mojej koscielnej wspolnoty pozapisywaly sie na liste w rozne dni tygodnia tak aby mogly byc mi pomocne gdy cwiczylam chodzenie.Teraz mam zato sporo interesujacych przyjaciolek ktore zintergowane sa juz w moje zycie a tylko dlatego ze dobrowolnie sie zglosily by pomoc mnie nauczyc na nowo chodzic.

Wlasciwie mam ale-jak teraz-bolesne wezly miesni naokolo mojej lewej lopatki, skurcze w lewej dloni gdy powtarzam te same ruchy jak np.pisanie na komputerze

Tu maly wyciag z moich wierszy:

Czekam,czekam na odpowiedz moich modlitw,

to ruch mojego serca,

jestem swiadoma ze musze przestac rozmyslac

gdy rozmyslam co by powiedzial mi Bog,

wiec jestem spokojna i czekam.

Sama wyznaczam sobie czas tego ranka aby uslyszec BOZY cichy glos

pozbywam sie oczekiwan o tym co by zrobil

i daje MU szanse

czynic dla mnie najlepiej.

W obserwacji wschodu slonca

i oczekiwaniu Bozego glosu

widze w ciemnosci porannego nieba slabe swiatelko

Różowy blask rozprzestrzenia -

od horyzontu az do oblok

pomaranczowo-zlote promienie swiatla rozprzestrzeniaja sie-

wachlarz ktory dotyka galezi drzewa

skłaniając się ku dołowi i do krzewów

do zimnej,ciemnej ziemi.

Ciemnosc uciekla,rozswietlila mnie

odczuwam rozowy blask JEGO milosci

ciepelko JEGO ducha jest wraz ze mna

gdy oczekuje odpowiedzi na moje modlitwy

ktore wypowiedzialam w ciemnosciach.

Przygotowuje sie

by uslyszec JEGO glos spogladajac na wschod slonca

gdy ujrzalam sloneczne promienie wychodzace z chmur

moja dusza znalazla uszczesliwienie!

Moje duchowe dary rosna,

gdy w dziekczynnej ciszy zaczyna sie dzien

podczas gdy czekam

i wsluchuje sie w JEGO glos,tego ranka.

Jaka przepiekna droga by zaczac dzionek!

oczekiwanie........

To jest moj pierwszy wiersz ktory napisalam po moim doswiadczeniu blikim smierci z ktorym chce sie rowniez z innymi podzielic.Rozdalam go w mojej wspolnocie siostrom ktore pomagaly mi dobrowolnie w czwiczeniach ruchu.Ten wiersz podarowalam w dzien matki 1998 roku.W listopadzie 1997 wrocilam z szpitala do domu.

Informacje ogolne:

Plec: Kobieta

Czy w czasie tego doświadczenia istniało zagrożenie Twojego życia? Tak Wypadek

Elementy DBS:

Czy były jakieś leki , które mogłyby mieć wpływ na doświadczenie może? Nie No

Czules sie oddzielona od ciala? Tak Yes

Czy wydawalo sie ze czas przemijal szybciej czy wolniej? Wszystko wydawalo sie dziac jednoczesnie;czas albo stanal albo byl bez zadnego znaczenia

Czy twoj sluch odroznial sie w jakis inny sposob niz zazwyczaj? Nie