Deanna C - NDE |
OPIS PRZEŻYCIA:
...następnie pamiętam, że słyszałam czyjś głos wołający "nieuchronne zatrzymanie akcji serca!" (słowa "nieuchronne" na co dzień osobiście nie używam)
...po chwili czuję, że nie jestem w swoim ciele, jaśniej nie dam rady tego wyjaśnić, po prostu unosiłam się w powietrzu po szpitalnych salach. W jednej z sal widziałam jak ktoś jest właśnie operowany, zobaczyłam też jak skalpel tnie skórę i ciało i jak krew wypływa z rany. Nie bałam się, nie byłam ani szczęśliwa, ani smutna. Było to niecodzienne dla mnie, bo normalnie widok krwi mnie przeraża (np. kiedy po raz pierwszy podłączyli mnie do kroplówki w szpitalu i musiałam wyjść z kroplówką do toalety, to jak zobaczyłam, że krew w rurce płynie w górę musiałam usiąść, bo inaczej bym zemdlała, do łóżka przywieźli mnie z powrotem na wózku) Mój narzeczony szalał wtedy myśląc, że coś mi się stało, a mnie ogarnął histeryczny śmiech. Więc wracając do tego, co się działo kiedy byłam poza własnym ciałem- jakoś dziwnie spokojna byłam, akceptowałam całą sytuację. Raz byłam zupełnie pod sufitem, to znowu kilka centymetrów nad stołem operacyjnym.
Nagle znalazłam się w innej "sali" unosząc się nad łóżkiem, w którym jakaś kobieta rodziła. Słyszałam jej krzyk, jak prze. Byłam milimetry od główki dziecka, prawie czułam jak ono pierwszy raz oddycha. Pomyślałam sobie wtedy "Jaka to cienka linia dzieli rodzenie-życie i śmierć". Nie mogę powiedzieć, że myślałam to jakoś emocjonalnie, po prostu przyjmowałam to jako fakt. Dziwne, zupełnie niepodobne do mnie podejście.
Nie pamiętam w jakich ramach czasowych odbywało się to wszystko. Po tej wycieczce po szpitalu zaczęła się podróż gdzieś daleko, było ciemno, może był to jakiś tunel. Widziałam tam sylwetki ludzi/istot/dusz. Istoty te miały głowy i ramiona, ale nie widziałam ich twarzy i tułowia. Nie pamiętam też ilu ich było, rozbiegali się wokół mnie w nieskończoność. Jedna istota była z przodu, a za nią miliony następnych układających się w coś w rodzaju niekończącą się piramidę/trójkąt. Za nimi świeciło światło. Znowu byłam obojętna. Byłam spokojna i godziłam się z tym, co się ze mną dzieje.
Moja mama zaszła w ciążę z Niemcem mieszkającym w Australii. Była kilka miesięcy przed porodem, kiedy mój Ojciec zginął w wypadku samochodowym potrącony przez kierowcę, który uciekł z miejsca wypadku. Stało się to na oczach mojej mamy. Wspominam o tym dlatego, że z przodu ujrzałam sylwetkę mojego taty! Nie widziałam jego twarzy, nie mówił nic do mnie, lecz natychmiast wiedziałam, że to on. Przez jakiś czas znajdowałam się przed tymi "duszami" otoczonymi światłem. Czułam, że do nich należałam, że wszyscy byliśmy JEDNOŚCIĄ. W pokoju. Po chwili znalazłam się po po boku, po innej stronie (nie przeprowadzona albo przeniesiona, po prostu się tam znalazłam). Znalazłam się z boku stojąc z "duszą mojego ojca". Nie mówił do mnie w konwencjonalny sposób, a wciąż były słowa (wiem, że to się wydaje bez sensu), jakby telepatia czy coś. Słyszałam słowa "Deanna, to jeszcze nie twój czas, musisz wracać".
I to zaakceptowałam.
Następnie słyszałam jak lekarze w sali operacyjnej opowiadają sobie dowcipy i się z nich śmieją. Ja właśnie odzyskiwałam przytomność, moje oczy wciąż były zamknięte. Po chwili odwieziono mnie do sali pooperacyjnej. Pielęgniarz delikatnie gładził mnie po twarzy szepcząc "Obudź się Deanna". Obudziłam się, otworzyłam oczy i pierwszą rzeczą, o jaką spytałam było czy będę mogła mieć jeszcze dzieci. "Oczywiście, że tak! Usunęliśmy ci tylko dość duża torbiel, lecz wszystko gra, możesz mieć dzieci, więc się nie martw."
Dopiero w sali pooperacyjnej zaczęłam szaleć! Wszystko, co przeżyłam podczas operacji wracało do mnie w myślach niczym błysk gdy zamykałam oczy. Wewnątrz krzyczałam! Czułam się sparaliżowana, chciałam zwrócić na siebie uwagę pielęgniarek, a gdy to zrobiłam, jedna z pielęgniarek chłodno powiedziała "Ma pani tu pozostać na obserwacji przez godzinę". "Ale wy nie rozumiecie co mi się właśnie wydarzyło! Muszę z panią porozmawiać! (złapałam ją za rękę). Muszę z kimś porozmawiać" "Proszę posłuchać, nie mam na to czasu, są tu też inne osoby, musi pani godzinę zaczekać". Zdjęła moją rękę i odeszła. Czułam, że przeżywam histerię. Nie mogłam mieć otwartych oczu, a gdy je zamykałam za każdym razem widziałam krew, skalpele, cięte ciało i zdałam sobie sprawę, że parę minut temu umarłam. Ze strachu wyskakiwałam z własnej skóry! Czułam ból po operacji i myślałam, że znów "umrę". Po około 10 minutach opanowałam się. Nie miałam innego wyboru. Za wszelką cenę chciałam utrzymać otwarte oczy. Na ścianie wisiał zegar, a ja dosłownie wpatrywałam się we wskazówkę sekundową jak ta obraca się wokół tarczy 50 razy, a gdy się zniecierpliwiłam wykrzyczałam do pielęgniarki, żeby zabrała mnie z powrotem do łóżka. Przyszli po mnie dwaj pielęgniarze i odwieźli mnie do lóżka, za mną szedł mój narzeczony. Później powiedział mi, że wyzwiskami obrzuciłam jednego z pielęgniarzy kiedy mnie odwozili. Najwidoczniej wykrzyczałam każde możliwe przekleństwo jakie tylko istnieje, a ci pielęgniarze mieli naprawdę niezły ubaw z mojego przedstawienia.
To jednak nie był jeszcze koniec. Umieszczono mnie na sali z innymi pacjentami (miałam wykupioną prywatną polisę, która uprawniała mnie do własnego pokoju, ale jak to ze szczęściem bywa, żaden nie był wtedy wolny!) Szalałam dalej. Fragmentarycznie próbowałam opowiedzieć co się wydarzyło, ale moja opowieść była pomieszana. Mój narzeczony przekonywał mnie, że to wina leków, ale ja obstawałam przy swoim mówiąc, że coś się wydarzyło". Nie chciałam, żeby mnie opuszczał. Przy swoim boku trzymałam go od 23 do 2 w nocy, kiedy pielęgniarka na nocnej zmianie go wyrzuciła. Nie zasnęłam aż do 4, kiedy to słońce zaczęło się pojawiać, bo za każdym razem jak zamykałam oczy miałam te wizje i myślałam, że we śnie umrę. Zasnęłam wreszcie po wschodzie słońca po prostu z wycieńczenia. Śniłam o tym wszystkim jeszcze raz i jeszcze raz! Od tego czasu już mi się to nie śniło.
Po powrocie do domu rozmawiałam o swoim przeżyciu z 2 osobami. Z moim narzeczonym, który to wyśmiał i z bliską przyjaciółką, która pracowała w przemyśle medycznym. Stwierdziła, że takie coś zdarza się przez cały czas, tyle jest ludzi, którzy podczas operacji na skutek podanych im środków itd.
Z oczywistych powodów minęło dużo czasu nim zdecydowałam się porozmawiać o tym z moją mamą.
Kupiłam kilka książek na podobne tematy i doszłam do wniosku, że moje przeżycie jest typowym NDE. Paru osobom już to opowiedziałam (minęło już około 5 lat) ale to pierwszy raz kiedy to dokumentuję.
Czy byłeś pod działaniem jakichkolwiek leków bądź substancji, które mogły mieć potencjalny wpływ na Twoje przeżycie? Nie jestem pewna
Musiałam zostać poddana nagłej operacji
Czy Twoje doświadczenie trudno opisać słowami?
Tak
Ciężko jest opisać wyjście z własnego ciała i poczucie akceptowania wszystkiego
Czy w czasie tego doświadczenia istniało zagrożenie Twojego życia? Tak
Miałam operację.
Jaki był Twój poziom świadomości i czujności podczas doświadczenia? Było jak na jawie
Czy doświadczenie było w jakiś sposób podobne do snu? nie
Czy doświadczyłeś oddzielenia swojej świadomości od ciała?
Tak
Nie czułam jakbym miała normalne ciało
Czy słyszałeś jakieś niezwykłe dźwięki lub odgłosy? nie
Czy przechodziłeś przez tunel lub jakąś zamkniętą, ograniczoną przestrzeń?
Tak
Opisz: to było jak tunel - czułam, że po nim podróżuję
Czy widziałeś światło?
Tak
było to bardzo jasne światło
Czy spotkałeś lub widziałeś inne istoty?
Tak
tak, tylko jedną, ale czułam się zjednoczona ze wszystkimi, którzy tam byli, jedyną przekazaną mi informacją było, że muszę wracać
Czy doświadczyłeś przeglądu swojego dotychczasowego życia? Nie
Czy zaobserwowałeś lub usłyszałeś cokolwiek dotyczącego ludzi lub wydarzeń dookoła, co mogło być później zweryfikowane?
Nie
Czy widziałeś bądź odwiedziłeś jakieś piękne lub wyróżniające się miejsca, poziomy lub wymiary? Tak
tam, gdzie byłam było pięknie i spokojnie
Czy miałeś poczucie innej, odmiennej przestrzeni lub czasu?
Nie jestem pewna
Nie wiem jak długo mnie "nie było"
Czy czułeś, że masz dostęp do jakiejś szczególnej wiedzy, znałeś uniwersalny porządek i/lub cel we wszechświecie?
Tak
Poczułam, że na końcu wszyscy staniemy się jednością
Czy dotarłeś do jakiejś granicy lub ograniczającej struktury fizycznej?
Nie jestem pewna
Czułam, że kiedy dotarłam do tego miejsca dotarłam do granicy dzielącej mnie od innego życia
Czy stałeś się świadomy przyszłości? Nie
Czy miałeś możliwość zadecydować czy powrócisz do własnego ciała?
Tak
Powiedziano mi, że muszę wrócić, że to nie mój czas, nie podeszłam do tego emocjonalnie, nie miałam wyboru w tym sensie, po prostu akceptowałam to, co usłyszałam
Czy po swoim doświadczeniu otrzymałeś jakiekolwiek psychiczne, paranormalne lub inne dary, których nie posiadałeś przed doświadczeniem? Nie
Czy po Twoim doświadczeniu zmieniły się Twoje wierzenia, poglądy, stosunki do niektórych spraw?
Tak
Tak, czuję, że po tym życiu czeka nas następne
Jak doświadczenie wpłynęło na relacje z innymi ludźmi, na Twoje codzienne życie, praktyki religijne, karierę itp.?
bardzo mało je zmieniło
Czy Twoje życie zmieniło się po tym doświadczeniu (na jego skutek) w jakiś specjalny sposób? Nie jestem pewna
nie jestem pewna jak odpowiedzieć na to pytanie, nie uważam, żeby moje życie jakoś szczególnie zmieniło się po moim NDE
Czy opowiadałeś innym o swoim doświadczeniu?
Tak
Większość akceptowała to, co im opowiadam
Jakie emocje odczuwałeś po doświadczeniu? najpierw strach i obojętność, potem czułam się wyróżniona, że to przeżyłam
Jaka była najlepsza i najgorsza część Twojego doświadczenia? Najlepsza - że w ogóle je przeżyłam najgorsza to strach jak się obudziłam
Czy jest coś, co chciałbyś dodać na temat Twojego przeżycia? nie
Czy po doświadczeniu inne wydarzenia w Twoim życiu, leki lub substancje wywołały takie samo przeżycie lub jego część? Nie
Czy informacje, które tu podałeś i odpowiedzi, których udzieliłeś w pełni i dokładnie opisują Twoje przeżycie? Tak
Myślę, że informacje, które tu podałam opisały dostatecznie moje przeżycie